niedziela, 29 września 2013

Rozdział 1

 Stałam na tym cholernym przystanku już pół godziny. Palce u rąk zaczęły odmarzać mimo, że trzymałam je w kieszeniach kurtki.
Było ciemno. Przyznaję się, że się troszkę bałam. Nie ukrywajmy, była noc. Dość grubo po 23, a ja sama stałam na tym cholernym przystanku. Najbliższa latarnia znajdowała się jakieś 5 minut drogi ode mnie. Usłyszałam szelest. Odwróciłam się, odruchowo ścisnęłam w ręku moją przyjaciółkę – buteleczkę z gazem pieprzowym. Nosiłam go już od zeszłej zimy. Wracając do tego co usłyszałam, musiał to być jakiś kot, czy pies, bo nikogo nie zauważyłam. Odwróciłam się. Spojrzałam w stronę z której powinien nadjechać autobus.
Po jakiś dziesięciu minutach podjechał.
W środku nikogo nie było, szykowała się jeszcze długa podróż do domu, a ja już nie miałam siły. Kiedy weszłam do autobusu zajęłam miejsce z przodu autobusu, rzecz jasna przy oknie, by móc „podziwiać” widoki.
Usłyszałam wibracje komórki. Bynajmniej tak mi się zdawało. Odruchowo dotknęłam kieszeni, ale to nie mój telefon. Zresztą swojego nie wyciszałam. Spojrzałam na kierowcę, lecz on podniósł swój telefon i po chwili go opuścił. Znaczyło to, że to nie jego komórka, bo dźwięk nie ustawał.
Zawahałam się, by odwrócić głowę do tyłu, lecz to zrobiłam.
Zauważyłam jakiegoś chłopaka wpatrującego się w rozświetlony ekran komórki. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały szybko się odwróciłam.
Po chwili dźwięk ustał, lecz w autobusie rozległ się męski głos. Był przepełniony złością.
- Harry. – myślę, że właśnie się przedstawił. - .. tak już jadę.. co ?.. Nie .. właśnie zmieniłem plany... tak tam gdzie zawsze, bynajmniej tak myślę...zadzwonię jutro.
Usłyszałam szmer. Nim zdążyłam zapanować nad swoją ciekawością odwróciłam głowę. Chłopak szedł w moją stronę, znaczy na przody autobusu. Dopiero teraz zauważyłam jaki jest wysoki i postawny. Dzięki opinającego jego ciało t-shirtowi, mogłam dostrzec jak umięśnioną miał klatę. Już wyobrażałam go sobie jak bez koszulki spaceruje brzegiem oceanu. Mniam. Wracając do przystojniaka, miał śliczne kręcone, brązowe włosy. Były w, jak mniemam, ułożony w „artystyczny nieład”. Po chwili zauważyłam jak wpatruje się we mnie swoimi zielonymi oczami. Poczułam jak zaczynają piec mnie policzki. Szybko się odwróciłam. Zaczęłam przypatrywać się przez okno niebu. Dziś pełnia.
Po chwili moje zmysły opanował wspaniały zapach. Męskie perfumy zmieszane z dymem papierosowym. Nienawidziłam zapachu dymu, ale wraz z perfumami pachniał bosko. Odwróciłam głowę w drugą stronę.
Moje oczy powiększyły się do nienaturalnie dużych rozmiarów kiedy zobaczyłam, że loczek siedzi tuż obok mnie. Kiedy zobaczył moją minę zaśmiał się lekko pod nosem.
- Witaj, jestem Harry. Harry Styles. – dodał po chwili. A mi zaczęło coś świtać. Gdzieś słyszałam to nazwisko, jestem tego w stu procentach pewna, ale nie byłam w stanie przypomnieć sobie gdzie.
- Jennifer Flume. – uścisnęłam jego dłoń którą do mnie skierował. Jego dłonie były szalenie miękkie i ciepłe.
Dopiero teraz do mojej głowy wpadła myśl „czego ten przystojniak ode mnie chce ?!”.
Odpędziłam ją wystarczająco szybko. Bynajmniej tak mi się zdaje.
- Gdzie jedziesz, o tak późnej porze ? – spytał badając bystrymi oczami moją twarz.
- Do domu. – ucięłam krótko – A ty gdzie zmierzasz ?
- Zaskoczę Cię, również do domu. – uśmiechnęłam się ciepło. – Niech zgadnę, wysiądziesz na końcowym – co ?! skąd on to wiedział ?! – ja też. – uśmiechnął się ślicznie a moje serce szybciej zabiło.
- Skąd ty wiesz gdzie wysiadam ?! – uniosłam brwi w górę.
- Niedawno przeprowadziłem się w tamte okolice, zdążyłem Cię dostrzec. Nie było trudno, bo to chyba nie możliwe by nie dostrzec takiej ślicznotki. – policzki ! policzki !
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, więc nie odpowiedziałam nic.
Harry po chwili zdjął swoją koszulkę, pozostając w samym białym t-shircie.
- Nie za gorąco Ci ? – spytałam. Zauważyłam tatuaże na jego rękach, zaczęłam się im przyglądać.
- Mam ich o wiele więcej. – powiedział, uprzedzając moje pytania, - I wcale nie bolały kiedy je robiłem. – uśmiechnął się.
- wiem że to nie boli, sama mam parę. – podwinęłam rękaw kurtki pokazując mu napis na nadgarstku „hope.”
- śliczny. – rzucił nie odrywając od niego wzroku. Przejechał po nim palcem. – Mam nadzieję, że nadarzy się okazja, byś mi o nim co nie co opowiedziała. – uśmiechnął się i wstał. Spojrzałam przez okno. To już końcowy. Ups. Również się podniosłam i skierowałam w stronę wyjścia.
Moje ciało owiał chłód. Zauważyłam, że Harry stoi tuż obok mnie. Za blisko, za blisko.
Po krótkim spacerze, znaleźliśmy się pod drzwiami do mojego domu.
- Żegnaj Harry, miło było Cię poznać. – rzuciłam i pociągnęłam za klamkę.
Chłopak zrobił krok w moją stronę. Zobaczyłam, że jego oczy pociemniały.
Nasze ciała się styknęły.
A raczej to Harry przyparł mnie plecami do drzwi.
Czułam jego oddech na twarzy. Poczułam mrowienie w brzuchu. Miałam ochotę zemdleć. Z bliska był jeszcze piękniejszy. Jego wzrok wędrował między moimi wargami, a oczami. Przymknął oczy i wpił się w moje usta. Czułam jak rozkosz rozchodzi się po moim ciele. Jego język prosił o pozwolenie na wejście w głąb moich ust. Nim zdążyłam się zastanowić, już jego język walczył z moim o przywództwo. Nieoczekiwanie Harry rozłączył nasze usta, lecz nie odsunął się ani o krok.
-Teraz jesteś moja.
Rzucił i odszedł.
Stałam tak w osłupieniu jakieś piętnaście minut.
W końcu, z wielkim trudem, weszłam do ciepłego wnętrza domu. Zamknęłam drzwi na klucz i zdjęłam z siebie płaszcz. Zaczęłam iść w stronę schodów prowadzących na piętro. Po drodze zrzuciłam buty. Kiedy dotarłam do pokoju postanowiłam wziąć prysznic.
Ciepłe krople ukoiły moje ciało i momentalnie odechciało mi się spać.
Wyszłam z kabiny i założyłam bieliznę. Wyszłam z łazienki. W pokoju włączyłam muzykę i zaczęłam tańczyć. Nigdy tego nie robiłam, ale dzisiejszy wieczór i tak był zwariowany.
Kiedy piosenka się skończyła włożyłam na siebie koszulkę sięgającą do kolan i położyłam się do łóżka.
Nim zdążyłam przykryć się kołdrą usłyszałam dźwięk SMS.
Spojrzałam na wyświetlacz, jakiś numer. Otworzyłam wiadomość, zaczęłam czytać:

„Hej, ślicznie tańczysz.
Znakomity pokaz, czekam na więcej.
Pamiętaj, że jesteś moja.
Harry.
xoxo śpij dobrze”

Czekaj, czekaj skąd ona ma mój numer ?! Nie wiem, ale chyba lepiej jak zapisze sobie jego.
Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
Kto to ..?
Jest już po północy.
Chwyciłam kij bejsbolowy i małą latarkę.
Po cichu zeszłam na dół i zbliżyłam się do drzwi. Stanęłam na palcach i wyjrzałam przez wizjer.
To Harry. Super.
- Czego chcesz ? – krzyknęłam nie otwierając drzwi.
- Żebyś mnie wpuściła. – odpowiedział.
- Po co ?
- Chcę Cię zobaczyć.
- Harry jest już późno.
- Jak nie wpuścisz mnie drzwiami, to wejdę oknem, ale myślę że będziesz musiała kupić nowe. –oczami wyobraźni widziałam jak się uśmiecha.
- To powodzenia. Pa Harry. Dobranoc.
- Idź do łóżka, zaraz do Ciebie dołączę.
Nie wierzyłam mu. Wróciłam do sypialni. Po cichu włączyłam radio.
Po jakiś dziesięciu minutach drzwi pokoju się otworzyły, a do środka wszedł Harry. Postanowiłam zachować zimną krew, oraz nie pokazywać zdziwienia.
- Które okno wybiłeś ? – zapytałam oschle.
- Żadne, wiem gdzie trzymasz klucz zapasowy. – pomachał mi nim przed twarzą. Dupek.
- Super, a teraz wytłumacz mi po co tu przyszedłeś.

- Po Ciebie.
- Przepraszam nie rozumiem.
- Pakuj się, przeprowadzasz się do mnie.
Zaśmiałam się. – No chyba nie.
- Więc wolisz umrzeć ?
- Co ? Zabijesz mnie jeśli z tobą nie pójdę ? – zaśmiałam się po raz kolejny.
- Twój brat już zginął. – zerwałam się na równe nogi i dałam mu siarczystego policzka.
- Nie kłam ! – krzyknęłam.
- Niestety, chciałbym by to była nie prawda. Przykro mi. Teraz chcą zabić Ciebie. Uprzedzę twoje pytanie. Dlaczego ? Dlatego, że Twój ojciec nie spłacił długów.
- Jak to ? Nic nie rozumiem..  Już wiem ! To musi być sen !
- Jennifer przykro mi.
- Idź już.
- Proszę Cię, chodź.
- Nigdzie nie idę.
- Jennifer proszę .. – jego oczy się zaszkliły, bynajmniej tak mi się wydawało.
Wstałam i założyłam rurki przewieszone przez krzesło.
- Na ile mam stąd zniknąć ?
- Stąd na zawsze.
- To pomóż mi się pakować, choć raz się przydaj.

**oczami Harrego**
Tak ! Udało mi się ją przekonać. Ale chyba nadal mi nie wierzy. Super ! Mogę się założyć, że uważa mnie za dupka. Nie dziwie się jej. Ale przy niej.. Tętno wzrasta, serce szaleje, a w głowie panuje chaos. To jakbym się zakochał ? Nie, nie mogę !
Rzuciła we mnie torbą, a ręką wskazała komodę stojącą w rogu, szczerze mówiąc nie zauważyłem jej wcześniej.
- Spakuj do torby wszystko co tam jest.
Nie umiałem jej odmówić. Postanowiłem teraz będę dla niej szorstki. Koniec.

***
Jennifer usnęła w drodze do nowego domu. Tak śliczne wyglądała, włosy kaskadami opadały jej na ramiona. Rzęsy miała bardzo długie, a usta pełne i różowe.

*oczami Jenniefer*

Ze snu wyrwał mnie męski, ciepły głos.
- Jennifer, kochanie wstawaj ..-kochanie ?! Co ?! Natychmiast otworzyłam oczy.
- Nie mów do mnie kochanie.
- Będę mówił tak jak chcę.
- Nie będziesz !
- Będę. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz stracić swoje życie maleńka.
Zaparło mi dech w piersiach. Żyje na świecie już 20 lat, a nie spotkałam nikogo takiego.
Harry wysiadł, chciałam zrobić to samo. Złapałam za klamkę. Zamknięte. Będzie mnie więził ?
Brunet otworzył mi drzwi i wyciągnął ku mnie rękę chcąc pomóc mi wysiąść.
Zignorowałam ją. Chciałam udać się w stronę bagażnika, żeby wyciągnąć z niego swoje rzeczy, lecz chłopak złapał mnie za nadgarstek i do siebie przyciągnął.
- Nie pogrywaj ze mną. – rzekł groźnie wprost do mojego ucha. Poczułam dreszcze.
Cholera. W co ja się wkopałam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz