piątek, 4 października 2013

Rozdział 6

Kiedy się obudziłam Harrego nie było. Zeszłam na dół, wzięłam sok i postanowiłam wyjść na taras.
Kiedy weszłam do salonu zobaczyłam przez okno loczka. Stał paląc papierosa.
Ble !
Weszłam na taras nie zauważona. Podeszłam do Harrego od tyłu, stanęłam na palcach i szepnęłam mu do ucha:
- Nie ładnie to tak palić.
Widziałam jak się spiął. Odwrócił się i cmoknął mnie w usta.
- Hej.
- Hej. - odpowiedziałam i usiadłam na huśtawce.
Na stoliku obok zauważyłam paczkę papierosów i zapalniczkę. Chwyciłam za nie. Odpaliłam papierosa i zaciągnęłam się. Po chwili wypuściłam wielką chmurę dymu. Przeniosłam wzrok na Harrego. Wpatrywał się we mnie.
-Palisz ? - zapytał zdziwiony.
- Zdarza się. - odpowiedziałam ponownie się zaciągając.
- To niech Ci się nie zdarza. Nie pal tego gówna. - podszedł do mnie i wyrwał mi papierosa z ręki.
- A ty ?
- Co ja ?
- Też to zostaw.
- Mi wolno.
- To nie fair ! - wstałam i weszłam do domu. Rozłożyłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Po chwili Harry usiadł na kanapie koło moich nóg.
- Uwielbiam jak się złościsz. - uśmiechnął się perfidnie.
- Jesteś podły. - udawałam obrażoną.
- Zdarza mi się. - pocałował mnie w policzek - Ale nawet wtedy uwielbiam całować te twoje niewyparzone usteczka. - wstał i zmierzał w stronę wyjścia.
- Harry !
- Tak, maleńka ?
- Zanieś mnie na górę. - uśmiechnęłam się, a on głośno zaśmiał.
- Jesteś strasznie leniwa. - podszedł do mnie i wziął na ręce jak pannę młodą.
Kiedy położył mnie na łóżku pocałowałam go prosto w usta.
Pocałunek był krótki. Kiedy Hazz rozłączył nasze usta wyprostował się patrząc na mnie z góry.
- Zatykasz mi dech w piersiach. - przygryzłam wargę - Z każdą chwilą coraz bardziej cię pragnę.
Położył się nade mną i zatopił się w moich wargach.
- Całowanie mi nie wystarcza. - rzuciłam kiedy wpatrywał się prosto w moje oczy. Gdy usłyszał moje słowa, oczy mu pociemniały, a źrenice rozszerzyły.
- Więc, czy mogę? - spytał zachrypniętym głosem.
-ufam Ci, jeśli o to Ci chodzi.
W odpowiedzi złączył nasze usta. Harry przeniósł swoje dłonie na moją talię. Wsunął je delikatnie pod bluzkę i zatrzymał na brzuchu. Rodłączył nasze usta i złapał za końce koszulki. Szybko przeciągnął ją przez głowę, a moim oczom ukazała się śliczna, wysportowana sylwetka. Bez problemu można zauważyć było twarde w dotyku mięśnie. Teraz przeniósł swoje dłonie na moj t-shirt. Ściągnął go, ale powoli i delikatnie. Kiedy rzucił go na bok, zaczął mi się uważnie przyglądać. Starałam zignorować to dziwne.uczucie,.które we mnie siedziało. Spojrzałam w jego oczy. Płonęły pożądaniem. Złapał za pasek.moich jeansów.
-Śmiało - uśmiechnęłam się lekko.
Odpął go.szybko. Pozwoli i stopniowo zaczął je zsówać. Po chwili wylądowały koło łóżka. Wyprostował się, jakby na coś czekając. Po paru sekundach domyśliłam się, że teraz moja kolej. Wyciągnęłam przed siebie drżące ręce. Sięgnęłam do guzika od jego spodni. Szybko go odpięłam i powoli rozsunęłam rozporek. Harry widząc moje zakłopotanie chwycił moje dłonie i.szepnął
-Pozwól, że sam dokończę.
Szybko cofnęłam ręce i obserwowałam go.
Powoli zjeżdżał coraz niżej i niżej. Po chwili stanął przede mną w samych bokserkach. Wiedziałam że zaraz się ich pozbędzie.
Wolnym krokiem zbliżył się do mnie. Patrząc mi w oczy odpiął mój stanik. Zaraz po tym złapał za wstążkę moich koronkowych majtek. Nadal patrzył mi prosto w oczy. Zsunął je powoli. Odsunął się krok w tył i patrzył na mnie.
-Śliczna. - Rzucił tylko i zsunął z siebie bokserki.
Stał przede mną jak go Bóg stworzył. Wyglądał jak anioł. Jego pewność siebie widoczna była bardzo wyraźnie. Myślę że lubił mieć widownię. Sięgnął do swoich stodni i wyjął z kieszeni portfel. Wyjął z niego sreberko, a portfel rzucił na ziemię. Rozerwał je zębami i wyjął prezerwatywę. Naciagnął ją szybko i sprawnie.
Wszedł na łóżko, ułożył swoje kolana po obu stronach moich ud.
*oczami Harrego*
Pomyliłem się nad jej bladą sylwetką i złożyłem delikatny pocałunek na jej słodkich ustach.
-Gotowa? - szepnąłem jej wprost do ucha.
W odpowiedzi skinęła potwierdzająco głową. Złożyłem pare niechlujnych cmoknięć na lini jej szczęki i powoli wsunąłem się e jej ciepłe wnętrze. Momentalnie napięła wszystkie swoje mięśnie.
- Rozluźnij się maleńka.
Wszedłem głębiej. Westchnęła cicho i poczułem wielką falę przyjemności rozlewającą się po moim ciele. Wysunąłem się z niej i znów w nią pchnąłem. Tym razem mocniej i głębiej. Czynność powtarzałem póki nie doszliśmy. Razem. Ona wygięła się pode mną, a ja zastygłem z jej imieniem na ustach.
Wyszedłem z niej powili i położyłem obok niej.
*oczami Jennifer *
Ściągnął prezerwatywę ze swojej długości i zawiązał ją na supeł. Rzucił gdzieś na bok i przykrył nas kołdrą.
-Jesteś świetna - rzucił i pocałował mnie w czoło. - Na pewno jesteś zmęczona, śpij.
Byłam bolała. Otuliłam się kołdrą i usunęła.
Kiedy się obudziłam Harrego nie było obok mnie.
Powoli wstałam i udałam się do garderoby. Wzięłam jakieś luźne ciuchy i poszłam do łazienki. Odbyłam gorący prysznic i ubrałam się. Zeszłam na dół mając nadzieję że zastam tam loczka. Zajrzałam do salonu. Pusto. W kuchni również. Na blacie leżała jakaś kartka.

CDN.

czwartek, 3 października 2013

Rozdział 5

Przetarłam dłonią twarz i uchyliłam powieki. Światło raziło mnie przedostając się przez szparę w rolecie. Przekręciłam się na drugi bok i spostrzegłam Harrego. Siedział po turecku na moim łóżku.
- Nie wiem kim dla mnie jesteś, ale na pewno nie jesteś kolejną zabawką. Jeśli nie chcesz mnie już więcej widzieć. Wyjdź. - powiedział cichym głosem wpatrując mi się prosto w oczy.
Cholera. Co ja mam teraz zrobić ?
Chyba nie umiem odejść. Nie wiem.
Zostanę. Przecież w każdym momencie mogę odejść.
Usiadłam na łóżku.
W jego oczach błysnął niepokój. Zbliżyłam się do niego i złączyłam nasze wargi. Czułam jak się uśmiecha, czułam jak jego ciało się rozluźnia. Kiedy rozłączył nasze usta ciężko łapałam oddechy. Widziałam, że również jego klatka ciężko opadała.
- Dziś będziesz mi towarzyszyć na kolacji służbowej, w salonie leży sukienka.
- Nie trzeba było, Harry mam swoje.
- Wiem. Ale chcę byś założyła tamtą.
- Jak sobie życzy wasza wysokość.
- Nie tym tonem. - warknął. - Zjesz coś ? - spytał jak gdyby nigdy nic uśmiechając się szeroko.
- Nie jestem głodna. - ucięłam.
***
- Kochanie idź się szykować za godzinę wychodzimy. - krzyknął Hazz z kuchni.
- Okey. - rzuciłam i pobiegłam na górę, trzymając w ręku wieszak z nową sukienką.
Była beżowa, bez ramiączek. Hm.. ciekawie. Zdjęłam koszulę oraz stanik i przeciągnęłam sukienkę przez głowę, po czym zdjęłam spodnie, a sukienkę obciągnęłam. Nie była tak krótka jak się spodziewałam. Sięgała ledwo nad kolano.
Harry zapukał do pokoju.
- Gotowa ?
- Jasne.
***
Po okropnej kolacji wracaliśmy do domu. Byłam zła, wściekła, zdenerwowana i nie wiem co jeszcze. Wpadłam do domu i od razu zamknęłam się w swoim pokoju. Zdjęłam tę cholerną sukienkę i usiadłam na łóżku.
Zaczęłam grać na gitarze, zawsze mnie to uspokajało.
Harry bez pukania wszedł do pokoju. Uciszyłam gitarę i patrzyłam na niego.
- Dlaczego tak się zachowujesz ?
- Jak ? - chciałam to usłyszeć z jego ust.
- Jak rozwydrzona nastolatka ! - krzyczał, o nie tego już za wiele.
- Być może, ale mam do tego powody. - odgryzłam się.
- Jakie ? - widać stosuje tę samą taktykę co ja.
- Kiedy nazwali mnie, cytuję, "zdzirą i tanią dziw*ą" nie powiedziałeś im kompletnie nic !
Nie odpowiedział nic. Wyszedł. Jak zawsze kiedy trzeba było stawić czemuś czoła.
Wróciłam do grania na gitarze. Łzy zaczęły piec mnie pod powiekami. Postanowiłam je powstrzymać. Nie będę się zachowywać jak rozwydrzona nastolatka.
Zaschło mi w gardle, postanowiłam pójść po jakąś szklankę wody czy coś. Zeszłam na dół. Kątem oka spojrzałam do salonu. Harry jest pewnie w swoim pokoju. Kiedy stanęłam pod drzwiami usłyszałam jak Hazz rozmawia z kimś przez telefon.
-...Tak...nie, nie przejmuję się, popłacze chwile i jej przejdzie...dokładnie...jak zawsze...
Hm miło. Zamaszystym ruchem weszłam do kuchni. Chwyciłam za butelkę wody stojącą na blacie.
- Miło, że masz o mnie takie zdanie. - rzuciłam obojętnym głosem i wyszłam z kuchni.
Usłyszałam
- Oddzwonię później. - po czym loczek krzyknął - Jennifer !
Nie odwróciłam się nawet. Weszłam do swojego pokoju i jak gdyby nigdy nic zamknęłam za sobą drzwi. Szybko upiłam parę łyków z butelki i odstawiłam ją na bok. Schowałam gitarę do pokrowca i odłożyłam na miejsce. Nim Harry wparował do pokoju wyjęłam gazetę i usiadłam na łóżku.
- Dlaczego podsłuchujesz ? - powiedział szorstko, nienawidziłam tego tonu.
- Nie podsłuchuję. Szłam do kuchni po wodę, w domu jest cicho, a głos się niesie. Trzeba było się tak nie drzeć.
- Dobra, a skąd wiesz, że to o Tobie ?
- Hm..pomyślmy. Kto nazwał mnie rozwydrzoną nastolatką ?
- Bo tak się zachowujesz !
- Jakoś nie przeszkadza Ci to kiedy mnie obmacujesz !
- Nie takim tonem.
- Bo co ? Zabijesz mnie ? - wstałam i rozłożyłam ramiona - Dawaj, strzelaj. Śmiało !
Wyminął mnie i usiadł na łóżku za mną. Odwróciłam się i opuściłam ręce. Siedział pochylony chowając twarz w dłoniach.
Kucnęłam przed nim.
- Wreszcie może poczułeś się jak ja. - rzuciłam i tym razem to ja wyszłam z pokoju.
Udałam się na dół. Weszłam do salonu. Zauważyłam wielkie szklane drzwi. Z tego co się nie mylę prowadziły na taras. Uchyliłam je i wyślizgnęłam się na zewnątrz. Usiadłam na dużej huśtawce. Zaczęłam się bujać powoli i nastrojowo. Uniosłam głowę do góry. Księżyc pięknie świecił, a w okół niego tańczyły malutkie gwiazdki. W pobliżu stało jeszcze parę domków, a w okół rozpościerał się gęsty i ciemny las. Wpatrywałam się tak w niebo kiedy w mojej kieszeni zawibrowała komórka. Wysunęłam ją z kieszeni i przeczytałam wiadomość:

"Wróć.
Hazz.
xoxo"

Zaśmiałam się sama do siebie. I tak już miałam wracać do środka bo zaczęło robić się zimno.
Wślizgnęłam się szklanymi drzwiami do salonu. Od razu zrobiło mi się ciepło.
Ruszyłam schodami na górę. Stanęłam w drzwiach pokoju, Harry siedział na łóżku wpatrujać się w moje zdjęcie które stało na szafce nocnej.
- Wiem, miałam wtedy dziwną fryzurę. - uśmiechnęłam się. Harry podniósł na mnie swoje szmaragdowe oczy. Błysnęły lekko kiedy spotkały się ze światłem lampki nocnej. - Myślisz, że rzucę Ci się w ramiona jak na tych wszystkich filmach ? - odpowiedział ciszą - Prosiła bym byś udał się do swojego pokoju, bo chciałabym położyć się spać.
- Sama .. ?
- Tak. - ucięłam i czekałam aż wyjdzie.
- Śpij dobrze. - w odpowiedzi skinęłam głową. Wyszedł. Zamknęłam drzwi.
Po szybkim prysznicu, przebrałam się i położyłam do łóżka. Próbowałam usnąć, ale nie mogłam. Brakowało mi jego kojącego zapachu. Jego obecności, uścisku.
Wstała, chwyciłam swoją poduszkę i wyszłam z pokoju. Ruszyłam w lewo i zapukałam do pokoju Harrego.
- Proszę. - usłyszałam po chwili, w jego głosie szwendała się nutka zaskoczenia.
Weszłam. Harry siedział na łóżku w samych bokserkach. Schrupała bym go na miejscu.
- Będziesz spał sam ? - zapytałam przygryzając wargę i kołysząc się na stopach.
- Skoro mnie nie chcesz, jestem na to skazany. - odpowiedział ukrywając uśmiech.
- Nie chcę Cię u siebie w sypialni, co nie znaczy, że nie chcę spać u Ciebie.
- Ciekawa propozycja...- spojrzał na mnie z uśmiechem - wskakuj. - uwolnił pełen uśmiech ukazując wspaniałe dołeczki. Położyłam się na plecach, on ułożył się obok mnie na boku. Jedną ręką podpierał głowę, drugą masował mój brzuch. Powtarzam się, ale jego dłonie są cholernie miękkie i ciepłe.
Jego zapach wypełniał pokój. Przyznaję, że zamiast spać wolała bym całą noc przyglądać się loczkowi.
- Jesteś na mnie zły ? - przerwałam ciszę. Harry spojrzał na mnie zaskoczony.
- Na Ciebie nie.
- To dlaczego jesteś taki spięty, widzę że jesteś zdenerwowany. Pogładziłam go po policzku.
- Raczej na samego siebie.
- Nie złość się, złość piękności szkodzi. - uśmiechnęłam się i złożyłam na jego policzku lekki pocałunek.
Harry położył się nade mną. Opierał się na rękach umieszczonych po obu stronach mojej głowy. Wpatrywał mi się prosto w oczy.
- Nawet nie wiesz jak bardzo Cię pragnę. - powiedział zachrypłym głosem, przez co wydawał się jeszcze bardziej seksowny.
- Harry nie jestem gotowa...
- Wiem, dlatego nie zmuszam. Ale chyba całusa pozwolisz skraść ?
- Hm..pomyślmy.. ewentualnie jednego lub dwa.
Harry zatopił się w moich ustach. Tym razem to ja przejęłam kontrolę. Wreszcie !
Kiedy zaczęło brakować mi tchu rozłączyłam nasze wargi, lecz po chwili znów zatopiłam się w tych cholernie słodkich ustach Harrego.

środa, 2 października 2013

Rozdział 4

Przebudziłam się kiedy poczułam, że coś mnie przygniata. Otworzyłam oczy i próbowałam zlokalizować ciężar. Po chwili spostrzegłam, że leży na mnie Harry.
- Harry - bąknęłam - Harry...Harry ! - krzyknęłam.
Loczek potrząsnął głową i usiadł na łóżku.
- Co się stało ? - powiedział zaspanym i ochrypłym głosem.
- Dziękuję, że ze mnie zszedłeś. - rzuciłam sprawdzając godzinę na telefonie.
- Co ? - chyba nie zrozumiał.
- Leżałeś na mnie.
Harry szybko się przybliżył i zaczął dotykać różnych części ciała.
- Nic Ci nie jest ? - jego głos miał w sobie nutkę... zmartwienia ? Czyżby Harry się martwił.
- Nie, nic mi nie jest. Ale przyznać muszę, że nie należysz do najlżejszych osobników. Tymczasem ja wstaję, bo za chwilę muszę iść do pracy. - rzuciłam rozbawiona i wstałam z łóżka.
- Maleńka nigdzie nie idziesz.
- No chyba jakoś muszę na siebie zarobić.
- Nie sprzeciwiaj mi się. - warknął.
- Harry ... - niewzruszony wyminął mnie i wyszedł z pokoju.
Zaczynam zastanawiać się czy jest on całkiem zdrów. Może ma jakieś wahania nastroju...
Nieważne.
Wzięłam gorący prysznic i poszłam wybrać jakieś ciuchy.
Było ciężko. Ta garderoba jest zdecydowanie za duża. Wybrałam w końcu czerwone rurki i czarny t-shirt z jakimś napisem. Brzuszek w końcu dał o sobie znać. Zeszłam na dół i zaczęłam przygotowywać sobie grzanki z serem.
Usiadłam przy blacie i zaczęłam konsumować śniadanie. Po chwili do kuchni wpadł Harry z jakimś chłopakiem. Sądzę, że był w podobnym wieku.
- Um.. Jennifer to jest mój przyjaciel Louis. - wskazał na chłopaka stojącego obok. Był niższy od Harrego i miał kasztanowe włosy. Oczy świeciły mu jak małe iskierki.
- Hej, miło cię poznać. - rzuciłam chwytając jego rękę, którą chwile wcześniej wyciągnął w moją stronę. - Pogadajcie sobie, nie będę przeszkadzać. Idę na górę.
- Um.. Jennifer, zaraz powinna przyjechać Gemma.
- Okey. - rzuciłam przechodząc koło loczka. Ten w pół kroku zatrzymał mnie łapiąc za jeden z moich nadgarstków i przeciągając ku sobie.
- Zaraz wychodzę i wrócę dopiero po południu. Pożegnasz się ze mną, prawda ?
Pokiwałam głową.
Harry zbliżył się do mnie. Jedną ręką objął mnie w talii, a drugą chwycił za podbródek. Momentalnie zbliżył się do mojej twarzy złączając nasze usta. Szybko pogłębił pocałunek.
Kątem oka zauważyłam jak wpatruje się w nas Louis.
Kiedy Harry zakończył pocałunek uśmiechnięty rzucił.
- Z dnia na dzień całujesz coraz lepiej.
- Uczę się od mistrza. - wyminęłam go wychodząc z kuchni.
Ledwo zdążyłam zamknąć drzwi usłyszałam Louisa.
- Nie wystarczyło by zwykłe pa, tak jak to bywało z wcześniejszymi sex zabawkami ?
CO ?!
- Po pierwsze ona nie jest następną sex zabawką, po drugie nie, nie wystarczyło by. - odpowiedział mu Harry.
- Czyli co ? Szanowny pan Styles się zakochał ?
- A nawet jeśli ?
- No nic, wygląda mi jak te wszystkie wcześniejsze laski.
- Ale nie będzie następną zabawką. To jak wygląda a jaka jest to dwie inne rzeczy.
- Nie rozumiem Cię Hazz.
- Nie musisz.
Kątem oka zobaczyłam, że na podjazd wjechał duży srebrny samochód. To pewnie Gemma.
Szybko rzuciłam się w stronę schodów. Kiedy przekroczyłam próg pokoju w domu rozległ się dzwonek. Uff.
Usiadłam na łóżku i zaczęłam analizować rozmowę chłopaków.
Po chwili zobaczyłam Gemmę stojącą w progu. Wyglądała jak zwykła nastolatka. Leginsy, sweter, conversy. Włosy tak jak poprzedniego wieczoru miała rozpuszczone.
- Hej Gemma.
- Hej, jak się masz ?
- Trochę plecy mnie bolą, ale nie narzekam. A ty jak się trzymasz ? - obdarzyłam ją serdecznym uśmiechem.
- Świetnie. Może pojedziemy na jakieś zakupy. Hazz wręczył mi kartę - wyjęła z kieszeni złotą kartę kredytową - powiedział, żebyśmy ją wyczyściły.
- Um... - zawahałam się.
- Hazz powiedział żebym wybrała Ci parę seksownych ciuszków. - Zaczerwieniłam się. - No chodź, nie daj się prosić.

***
Po jakiś 3 godzinach zakupów wreszcie wróciłyśmy do domu. Harry jeszcze nie wrócił.
Gemma pomogła mi pochować nowe ubrania do garderoby. Było ich na prawdę dużo. Kiedy chowała już ostatnie bluzki zauważyła moje pudełko ze zdjęciami.
- Jenniefer co to ?
- Moje zdjęcia.
Kucnęła i otworzyła pudełko.
- Mogę ? - spytała.
- Jasne, wyjmij je tutaj. - wskazałam na sam środek garderoby.
Zaczęłyśmy przeglądać fotografie. W między czasie przyszedł Harry z Louisem. Przyłączyli się do nas.
Harry usiadł obok mnie. Oglądaliśmy zdjęcia razem. W końcu natrafił na moje ulubione zdjęcie.
Miałam wtedy dziewięć lat, po raz pierwszy pojechaliśmy do Maiami. A to zdjęcie zrobione jest na plaży. Przytulałam brata. Kiedy wróciliśmy miał wypadek, ale przeżył. Było ciężko, kiblowałam przez to rok w jednej klasie.
- To twój brat ? - spytał loczek wskazując na zdjęcie.
- Tak. - wpatrywałam się w zdjęcie - Przepraszam na chwilę. - wstałam i szybkim krokiem skierowałam się do łazienki. Zamknęłam drzwi na kluczyk i usiadłam na podłodze. Łzy piekły mnie pod powiekami. Dałam im upust. Chwilę późnij ktoś zapukał do łazienki.
- Jennifer, otwórz.
Wiedziałam, że jeśli nie otworzę sam tu wejdzie. Wpuściłam go do środka i ponownie zamknęłam drzwi. Spojrzał się na mnie i bez słowa przytulił. Tego potrzebowałam.
- Maleńka nie płacz. - gładził mój policzek.
- Ale jego już nie ma... - łkałam.
- Maleńka proszę nie płacz, łamiesz mi tym serce... - wyszeptał mi wprost do ucha. Podniosłam twarz do góry, kierując swój wzrok na niego. Kciukiem otarł ostatnią spływającą po moim policzku łzę. Postanowiłam w końcu zapytać.
- Kim właściwie dla Ciebie jestem, Harry ? - jego źrenice się powiększyły.
Nie odpowiedział nic. Po prostu wyszedł z łazienki.
- Pa Jennifer. - usłyszałam Gemmę.
Nagle do łazienki wszedł Louis
- Jennifer, Harry to dobry chłopak, ale ma ciężki charakter. Jak coś by się stało możesz na mnie liczyć. - wyciągnął do mnie rękę z karteczką - To mój numer telefonu. Pamiętaj możesz zawsze zadzwonić. Trzymaj się. Pa.
- Pa.
Wyszedł.
Wróciłam do pokoju. Głowa mnie bolała. Wgramoliłam się pod kołdrę i z szuflady wyciągnęłam iPoda. Włączyłam jedną z moich ulubionych piosenek i zakryłam się kołdrą.

wtorek, 1 października 2013

Rozdział 3

Kiedy weszliśmy do restauracji musiałam się powstrzymywać by nie rozdziawić ust z zachwytu. Restauracja wyglądała prześlicznie. Ledwo zdążyliśmy przekroczyć próg, a tuż tuż przy naszym boku pojawiła się wysoka blondynka o smukłej figurze.
- Witam Panie Styles ! - odezwała się aksamitnym głosem po czym wyszczerzyła zęby w uśmiechu.
- Witaj Anne. Mam nadzieję, że znajdzie się jakiś wolny stolik. - spojrzał na nią i posłał jej przelotny uśmiech.
- Zaraz sprawdzę szefie. - szefie ?! co ?! musiałam się przesłyszeć.  - O jest wolny Pana ulubiony.
- Dziękuję. - burknął i zaczął ciągnąć mnie w głąb sali. Przedzieraliśmy się między stolikami. W końcu dotarliśmy do małego stolika oddalonego od wszystkich. Co w prawdzie mi się podobało.
Harry wskazał mi miejsce i jak przystało na dżentelmena pomógł mi usiąść. Po chwili sam zajął swoje miejsce, na w prost mnie. Natychmiast zjawił się przy nas wysoki i przystojny kelner, lecz nadal nie przystojniejszy od loczka. Podał nam karty. Kiedy je otworzyłam zobaczyłam długi i zróżnicowany wybór dań. Wybrałam jakiegoś homara. W sumie nawet nie byłam głodna i przypuszczałam, że nie zjem zbyt dużo. Kiedy kelner odszedł Harry zaczął mi się dziwnie przypatrywać.
- Jesteś śliczna. - w końcu wypalił. Zakrztusiłam się powietrzem po czym zalałam rumieńcem.
- Musisz częściej zakładać sukienki. - znów nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- Nie sądzisz, że powinniśmy się bliżej poznać, jesteśmy na siebie skazani. - uśmiechnął się zadziornie. - Pytaj o co chcesz maleńka.
- Może jednak ty zaczniesz. - uśmiechnęłam się krzywo.
- Skoro prosisz. Um, więc.. jakiej muzyki słuchasz ? - serio ? zapytał o taką błahostkę.
- Muse, coldplay i paru innych rockowych zespołów. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą i czekałam na reakcję.
- Niesamowite, taka drobna dziewczynka słucha tak ciężkiej muzyki. - znów się we mnie wpatrywał, jego wzrok niedługo zacznie wypalać dziurę w mojej skórze.
- Ciężkiej ? - nie rozumiałam.
- Rock nie należy do lekkiej muzyki, liczyłem raczej na jakieś popowe kawałki. Zadziwiasz mnie.
Um, super ?
Wreszcie zjawił się kelner z naszymi talerzami.
Podczas posiłku trochę gawędziliśmy, głównie o rodzinie Harrego. A właściwie o siostrze. W pewnym momencie rozszerzył oczy do dziwnie dużych rozmiarów wlepiając wzrok tuż za moje ramie. Odwróciłam się podążając za jego wzrokiem. Przypatrywał się wysokiej dziewczynie o długich włosach.
- To moja siostra, Gemma. Jak coś to jesteś moją dziewczyną. - nim zdążyłam zaprzeczyć Harry już wstał by ją powitać.
- Siostrzyczko, to moja dziewczyna Jennifer.
Wstałam i przywitałam się z nią.
- Witaj Harry mi dużo o tobie opowiadał. - uśmiechnęłam się starając by mój uśmiech wyglądał na jak najbardziej szczery.
- Miło mi Cię poznać, muszę przyznać, że braciszek nie pochwalił mi się nową zdobyczą. - zaśmiała się.
- Gemma przykro mi lecz właśnie wychodzimy. - rzucił Hazz w jej stronę.
- Um, oczywiście, nie zatrzymuję was. - uśmiechnęła się - Miłej zabawy, miło było Cię poznać Jennifer. - teraz zwróciła się do Harrego - Wreszcie jakaś normalna dziewczyna braciszku, gratuluję. - poklepała loczka po ramieniu i odeszła, zostawiając loczka w oszołomieniu.
Starałam się powstrzymać śmiech. Harry złapał mnie ręką w talii i kierował się do wyjścia.
- Nie zapłacisz ? - rzuciłam.
- To moja restauracja. - wypalił. - Pa Anne, miłej pracy. - zwrócił się do rozpromienionej blondynki.
- Do zobaczenia Panie Styles ! Miłego wieczoru. - posłała w naszą stronę wesoły uśmiech.
Po chwili znaleźliśmy się w samochodzie Harrego.
- W schowku jest parę płyt wybierz jakąś. - wskazał na szufladkę przede mną.
Otworzyłam ją i wyjęłam parę płyt. Oniemiałam. Wśród nich znalazłam płyty Muse, My Chemical Romance, the Killers i innych dobrze znanych mi zespołów.
Wybrałam jedną z płyt My Chemical Romance i wybrałam moją ulubioną pozycję.
- Dobry wybór maleńka. - powiedział szeroko się do mnie uśmiechając.
Po chwili Harry zaczął śpiewać, niedługo po tym dołączyłam się do niego.

Kiedy dotarliśmy do domu od razu udałam się do pokoju by się przebrać z tej niewygodnej do granic możliwości kiecki.
Założyłam długi t-shirt i do tego króciutkie szorty ledwo zakrywające pupę.
Zeszłam na dół. Było dość wcześnie więc postanowiłam obejrzeć coś w telewizji. Wybrałam jakiś horror. Zgasiłam światło w pokoju, wzięłam krakersy jako przekąskę coś do picia i zasiadłam na kanapie.
Kiedy wariat z piłą mechaniczną obcinał przystojniakowi głowę ktoś złapał mnie za ramiona. Serce mi stanęło i pisnęłam. Usłyszałam gardłowy śmiech Harrego.
- Bardzo śmieszne. - byłam na niego wściekła - koniecznie chcesz mnie wykończyć ?! Jeśli tak to trzeba mnie było zostawić w tym cholernym domu, albo udusić ! - krzyknęłam i powróciłam do oglądania z zaciśniętą szczęką. Harry przeszedł w koło kanapy i usiadł koło mnie. Zdecydowanie za blisko. Złapał za moją dłoń a po ciele przepłynęła fala przyjemności. Spojrzałam na niego.
- Nie takim tonem. - warknął - gdybym chciał Cię zabić już dawno leżała byś dwa metry pod ziemią. - wolną ręką sięgnął do tyłu - jeśli nie wierzysz to spójrz - pokazał mi broń, mały czarny pistolet, wymierzył bronią w stronę stojącego w kącie wazony i pociągnął za spust. W domu rozległ się huk, a na podłodze pokoju znalazły się kawałki porcelany. Harry bez słowa podniósł się i wyszedł z salonu. Teraz serio zaczęłam się go bać.
Wyłączyłam telewizor i podążyłam do pokoju. Wzięłam prysznic i położyłam się w łóżku. Grzebałam w laptopie, próbując połączyć się z internetem. W pokoju rozległo się pukanie, po chwili drzwi się uchyliły. Zobaczyłam Harrego.
- Wejdź. - bąknęłam, nawet nie wiem czy usłyszał, ale i tak wszedł.
- Życzysz sobie bym z Tobą spał, czy mam jednak wrócić do swojego łóżka ? - spytał ukazując dołeczki.
- Przecież i tak zrobisz co zechcesz. - powiedziałam cicho.
- Mylisz się. Nie tym razem. Jeśli nie chcesz bym z Tobą spał wystarczy powiedzieć, nie będę Cię zmuszał. Chcę tylko twojego dobra. - nic nie odpowiedziałam. Miałam mętlik w głowie. Kątem oka widziałam jak uśmiech Harrego znika. Obrócił się na pięcie i już chciał wychodzić kiedy z moich ust wydarło się jego imię.
- Harry... - odwrócił się z błyskiem w oczach - chodź tu. - znów boski uśmiech zawitał na jego twarzy.
Szczerze sama nie wiedziałam czy go chcę. Serce pragnęło jego obecności, ciało dotyku, ale głowa cały czas sprzeciwiała się. Lecz przypomniałam sobie słowa mojej mamy "jeśli chodzi o chłopców, kieruj się głosem serca". Maże miała rację... Spróbuję może warto.
Harry położył się obok mnie i objął mnie ramieniem. Sięgnęłam do tlącej się lekko lampki nocnej i ją zgasiłam.
- Śpij dobrze maleńka, pamiętaj że jesteś moja. - cmoknął mnie w policzek.
Nim mózg zdążył zareagować ciało zadziałało. Cmoknęłam go w usta. Odwdzięczył się tym samym. Powtórzyłam moją czynność, a Hazz pogłębił pocałunek. Przekręciłam się na plecy. Loczek rozłączył nasze usta by złapać oddech. Oddychał ciężko. Bardzo ciężko. Nie przeszkodziło mu to by znów zatopić się w moich ustach. Poczułam że jedna z jego dłoni wędruje po moim udzie. O nie ! Nie ! Mam nadzieje że nie chce tego robić !
W końcu dłoń przeniósł na mój brzuch. Włożył ją pod t-shirt i powoli wędrował w górę. Założyłam swoje ręce na jego kark i zaczęłam bawić się jego loczkami. Harry złapał za jedną z moich piersi i lekko ją ścisnął. Z moich ust wydostało się jęknięcie. W zamian pociągnęłam go za kosmyk włosów który obracałam w palcach. W odwecie jęknął gardłowo. Dłonią zjechał niżej, a kiedy złapał w palce tasiemkę moich majtek przerwałam pocałunek.
- Harry... - spojrzał mi w oczy - nie jestem gotowa.
Z bólem w oczach cmoknął mnie po raz kolejny i przewrócił się na bok. Leżał blisko mnie, plecami do twarzy.
- Harry... odwróć się w moją stronę... - nie zareagował - proszę...
Nie wierzyłam własnym uszom. Czy ja się zakochałam ? Chyba..
W końcu się się odwrócił.
- Nie dziś, ale obiecuję, że już nie długo. - rzuciłam i przytuliłam się do jego torsu.
- Zaskakujesz mnie. - słyszałam jego gardłowy chichot - Śpij już maleńka. Pamiętaj, że jesteś moja.
Nim spostrzegłam odpłynęłam do świata wyobraźni ukojona jego zapachem.
Byłam pewna. Zakochałam się w Harrym, lecz tylko w tej jego dobrej części. To było najgorsze.