wtorek, 1 października 2013

Rozdział 3

Kiedy weszliśmy do restauracji musiałam się powstrzymywać by nie rozdziawić ust z zachwytu. Restauracja wyglądała prześlicznie. Ledwo zdążyliśmy przekroczyć próg, a tuż tuż przy naszym boku pojawiła się wysoka blondynka o smukłej figurze.
- Witam Panie Styles ! - odezwała się aksamitnym głosem po czym wyszczerzyła zęby w uśmiechu.
- Witaj Anne. Mam nadzieję, że znajdzie się jakiś wolny stolik. - spojrzał na nią i posłał jej przelotny uśmiech.
- Zaraz sprawdzę szefie. - szefie ?! co ?! musiałam się przesłyszeć.  - O jest wolny Pana ulubiony.
- Dziękuję. - burknął i zaczął ciągnąć mnie w głąb sali. Przedzieraliśmy się między stolikami. W końcu dotarliśmy do małego stolika oddalonego od wszystkich. Co w prawdzie mi się podobało.
Harry wskazał mi miejsce i jak przystało na dżentelmena pomógł mi usiąść. Po chwili sam zajął swoje miejsce, na w prost mnie. Natychmiast zjawił się przy nas wysoki i przystojny kelner, lecz nadal nie przystojniejszy od loczka. Podał nam karty. Kiedy je otworzyłam zobaczyłam długi i zróżnicowany wybór dań. Wybrałam jakiegoś homara. W sumie nawet nie byłam głodna i przypuszczałam, że nie zjem zbyt dużo. Kiedy kelner odszedł Harry zaczął mi się dziwnie przypatrywać.
- Jesteś śliczna. - w końcu wypalił. Zakrztusiłam się powietrzem po czym zalałam rumieńcem.
- Musisz częściej zakładać sukienki. - znów nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- Nie sądzisz, że powinniśmy się bliżej poznać, jesteśmy na siebie skazani. - uśmiechnął się zadziornie. - Pytaj o co chcesz maleńka.
- Może jednak ty zaczniesz. - uśmiechnęłam się krzywo.
- Skoro prosisz. Um, więc.. jakiej muzyki słuchasz ? - serio ? zapytał o taką błahostkę.
- Muse, coldplay i paru innych rockowych zespołów. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą i czekałam na reakcję.
- Niesamowite, taka drobna dziewczynka słucha tak ciężkiej muzyki. - znów się we mnie wpatrywał, jego wzrok niedługo zacznie wypalać dziurę w mojej skórze.
- Ciężkiej ? - nie rozumiałam.
- Rock nie należy do lekkiej muzyki, liczyłem raczej na jakieś popowe kawałki. Zadziwiasz mnie.
Um, super ?
Wreszcie zjawił się kelner z naszymi talerzami.
Podczas posiłku trochę gawędziliśmy, głównie o rodzinie Harrego. A właściwie o siostrze. W pewnym momencie rozszerzył oczy do dziwnie dużych rozmiarów wlepiając wzrok tuż za moje ramie. Odwróciłam się podążając za jego wzrokiem. Przypatrywał się wysokiej dziewczynie o długich włosach.
- To moja siostra, Gemma. Jak coś to jesteś moją dziewczyną. - nim zdążyłam zaprzeczyć Harry już wstał by ją powitać.
- Siostrzyczko, to moja dziewczyna Jennifer.
Wstałam i przywitałam się z nią.
- Witaj Harry mi dużo o tobie opowiadał. - uśmiechnęłam się starając by mój uśmiech wyglądał na jak najbardziej szczery.
- Miło mi Cię poznać, muszę przyznać, że braciszek nie pochwalił mi się nową zdobyczą. - zaśmiała się.
- Gemma przykro mi lecz właśnie wychodzimy. - rzucił Hazz w jej stronę.
- Um, oczywiście, nie zatrzymuję was. - uśmiechnęła się - Miłej zabawy, miło było Cię poznać Jennifer. - teraz zwróciła się do Harrego - Wreszcie jakaś normalna dziewczyna braciszku, gratuluję. - poklepała loczka po ramieniu i odeszła, zostawiając loczka w oszołomieniu.
Starałam się powstrzymać śmiech. Harry złapał mnie ręką w talii i kierował się do wyjścia.
- Nie zapłacisz ? - rzuciłam.
- To moja restauracja. - wypalił. - Pa Anne, miłej pracy. - zwrócił się do rozpromienionej blondynki.
- Do zobaczenia Panie Styles ! Miłego wieczoru. - posłała w naszą stronę wesoły uśmiech.
Po chwili znaleźliśmy się w samochodzie Harrego.
- W schowku jest parę płyt wybierz jakąś. - wskazał na szufladkę przede mną.
Otworzyłam ją i wyjęłam parę płyt. Oniemiałam. Wśród nich znalazłam płyty Muse, My Chemical Romance, the Killers i innych dobrze znanych mi zespołów.
Wybrałam jedną z płyt My Chemical Romance i wybrałam moją ulubioną pozycję.
- Dobry wybór maleńka. - powiedział szeroko się do mnie uśmiechając.
Po chwili Harry zaczął śpiewać, niedługo po tym dołączyłam się do niego.

Kiedy dotarliśmy do domu od razu udałam się do pokoju by się przebrać z tej niewygodnej do granic możliwości kiecki.
Założyłam długi t-shirt i do tego króciutkie szorty ledwo zakrywające pupę.
Zeszłam na dół. Było dość wcześnie więc postanowiłam obejrzeć coś w telewizji. Wybrałam jakiś horror. Zgasiłam światło w pokoju, wzięłam krakersy jako przekąskę coś do picia i zasiadłam na kanapie.
Kiedy wariat z piłą mechaniczną obcinał przystojniakowi głowę ktoś złapał mnie za ramiona. Serce mi stanęło i pisnęłam. Usłyszałam gardłowy śmiech Harrego.
- Bardzo śmieszne. - byłam na niego wściekła - koniecznie chcesz mnie wykończyć ?! Jeśli tak to trzeba mnie było zostawić w tym cholernym domu, albo udusić ! - krzyknęłam i powróciłam do oglądania z zaciśniętą szczęką. Harry przeszedł w koło kanapy i usiadł koło mnie. Zdecydowanie za blisko. Złapał za moją dłoń a po ciele przepłynęła fala przyjemności. Spojrzałam na niego.
- Nie takim tonem. - warknął - gdybym chciał Cię zabić już dawno leżała byś dwa metry pod ziemią. - wolną ręką sięgnął do tyłu - jeśli nie wierzysz to spójrz - pokazał mi broń, mały czarny pistolet, wymierzył bronią w stronę stojącego w kącie wazony i pociągnął za spust. W domu rozległ się huk, a na podłodze pokoju znalazły się kawałki porcelany. Harry bez słowa podniósł się i wyszedł z salonu. Teraz serio zaczęłam się go bać.
Wyłączyłam telewizor i podążyłam do pokoju. Wzięłam prysznic i położyłam się w łóżku. Grzebałam w laptopie, próbując połączyć się z internetem. W pokoju rozległo się pukanie, po chwili drzwi się uchyliły. Zobaczyłam Harrego.
- Wejdź. - bąknęłam, nawet nie wiem czy usłyszał, ale i tak wszedł.
- Życzysz sobie bym z Tobą spał, czy mam jednak wrócić do swojego łóżka ? - spytał ukazując dołeczki.
- Przecież i tak zrobisz co zechcesz. - powiedziałam cicho.
- Mylisz się. Nie tym razem. Jeśli nie chcesz bym z Tobą spał wystarczy powiedzieć, nie będę Cię zmuszał. Chcę tylko twojego dobra. - nic nie odpowiedziałam. Miałam mętlik w głowie. Kątem oka widziałam jak uśmiech Harrego znika. Obrócił się na pięcie i już chciał wychodzić kiedy z moich ust wydarło się jego imię.
- Harry... - odwrócił się z błyskiem w oczach - chodź tu. - znów boski uśmiech zawitał na jego twarzy.
Szczerze sama nie wiedziałam czy go chcę. Serce pragnęło jego obecności, ciało dotyku, ale głowa cały czas sprzeciwiała się. Lecz przypomniałam sobie słowa mojej mamy "jeśli chodzi o chłopców, kieruj się głosem serca". Maże miała rację... Spróbuję może warto.
Harry położył się obok mnie i objął mnie ramieniem. Sięgnęłam do tlącej się lekko lampki nocnej i ją zgasiłam.
- Śpij dobrze maleńka, pamiętaj że jesteś moja. - cmoknął mnie w policzek.
Nim mózg zdążył zareagować ciało zadziałało. Cmoknęłam go w usta. Odwdzięczył się tym samym. Powtórzyłam moją czynność, a Hazz pogłębił pocałunek. Przekręciłam się na plecy. Loczek rozłączył nasze usta by złapać oddech. Oddychał ciężko. Bardzo ciężko. Nie przeszkodziło mu to by znów zatopić się w moich ustach. Poczułam że jedna z jego dłoni wędruje po moim udzie. O nie ! Nie ! Mam nadzieje że nie chce tego robić !
W końcu dłoń przeniósł na mój brzuch. Włożył ją pod t-shirt i powoli wędrował w górę. Założyłam swoje ręce na jego kark i zaczęłam bawić się jego loczkami. Harry złapał za jedną z moich piersi i lekko ją ścisnął. Z moich ust wydostało się jęknięcie. W zamian pociągnęłam go za kosmyk włosów który obracałam w palcach. W odwecie jęknął gardłowo. Dłonią zjechał niżej, a kiedy złapał w palce tasiemkę moich majtek przerwałam pocałunek.
- Harry... - spojrzał mi w oczy - nie jestem gotowa.
Z bólem w oczach cmoknął mnie po raz kolejny i przewrócił się na bok. Leżał blisko mnie, plecami do twarzy.
- Harry... odwróć się w moją stronę... - nie zareagował - proszę...
Nie wierzyłam własnym uszom. Czy ja się zakochałam ? Chyba..
W końcu się się odwrócił.
- Nie dziś, ale obiecuję, że już nie długo. - rzuciłam i przytuliłam się do jego torsu.
- Zaskakujesz mnie. - słyszałam jego gardłowy chichot - Śpij już maleńka. Pamiętaj, że jesteś moja.
Nim spostrzegłam odpłynęłam do świata wyobraźni ukojona jego zapachem.
Byłam pewna. Zakochałam się w Harrym, lecz tylko w tej jego dobrej części. To było najgorsze.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz