czwartek, 3 października 2013

Rozdział 5

Przetarłam dłonią twarz i uchyliłam powieki. Światło raziło mnie przedostając się przez szparę w rolecie. Przekręciłam się na drugi bok i spostrzegłam Harrego. Siedział po turecku na moim łóżku.
- Nie wiem kim dla mnie jesteś, ale na pewno nie jesteś kolejną zabawką. Jeśli nie chcesz mnie już więcej widzieć. Wyjdź. - powiedział cichym głosem wpatrując mi się prosto w oczy.
Cholera. Co ja mam teraz zrobić ?
Chyba nie umiem odejść. Nie wiem.
Zostanę. Przecież w każdym momencie mogę odejść.
Usiadłam na łóżku.
W jego oczach błysnął niepokój. Zbliżyłam się do niego i złączyłam nasze wargi. Czułam jak się uśmiecha, czułam jak jego ciało się rozluźnia. Kiedy rozłączył nasze usta ciężko łapałam oddechy. Widziałam, że również jego klatka ciężko opadała.
- Dziś będziesz mi towarzyszyć na kolacji służbowej, w salonie leży sukienka.
- Nie trzeba było, Harry mam swoje.
- Wiem. Ale chcę byś założyła tamtą.
- Jak sobie życzy wasza wysokość.
- Nie tym tonem. - warknął. - Zjesz coś ? - spytał jak gdyby nigdy nic uśmiechając się szeroko.
- Nie jestem głodna. - ucięłam.
***
- Kochanie idź się szykować za godzinę wychodzimy. - krzyknął Hazz z kuchni.
- Okey. - rzuciłam i pobiegłam na górę, trzymając w ręku wieszak z nową sukienką.
Była beżowa, bez ramiączek. Hm.. ciekawie. Zdjęłam koszulę oraz stanik i przeciągnęłam sukienkę przez głowę, po czym zdjęłam spodnie, a sukienkę obciągnęłam. Nie była tak krótka jak się spodziewałam. Sięgała ledwo nad kolano.
Harry zapukał do pokoju.
- Gotowa ?
- Jasne.
***
Po okropnej kolacji wracaliśmy do domu. Byłam zła, wściekła, zdenerwowana i nie wiem co jeszcze. Wpadłam do domu i od razu zamknęłam się w swoim pokoju. Zdjęłam tę cholerną sukienkę i usiadłam na łóżku.
Zaczęłam grać na gitarze, zawsze mnie to uspokajało.
Harry bez pukania wszedł do pokoju. Uciszyłam gitarę i patrzyłam na niego.
- Dlaczego tak się zachowujesz ?
- Jak ? - chciałam to usłyszeć z jego ust.
- Jak rozwydrzona nastolatka ! - krzyczał, o nie tego już za wiele.
- Być może, ale mam do tego powody. - odgryzłam się.
- Jakie ? - widać stosuje tę samą taktykę co ja.
- Kiedy nazwali mnie, cytuję, "zdzirą i tanią dziw*ą" nie powiedziałeś im kompletnie nic !
Nie odpowiedział nic. Wyszedł. Jak zawsze kiedy trzeba było stawić czemuś czoła.
Wróciłam do grania na gitarze. Łzy zaczęły piec mnie pod powiekami. Postanowiłam je powstrzymać. Nie będę się zachowywać jak rozwydrzona nastolatka.
Zaschło mi w gardle, postanowiłam pójść po jakąś szklankę wody czy coś. Zeszłam na dół. Kątem oka spojrzałam do salonu. Harry jest pewnie w swoim pokoju. Kiedy stanęłam pod drzwiami usłyszałam jak Hazz rozmawia z kimś przez telefon.
-...Tak...nie, nie przejmuję się, popłacze chwile i jej przejdzie...dokładnie...jak zawsze...
Hm miło. Zamaszystym ruchem weszłam do kuchni. Chwyciłam za butelkę wody stojącą na blacie.
- Miło, że masz o mnie takie zdanie. - rzuciłam obojętnym głosem i wyszłam z kuchni.
Usłyszałam
- Oddzwonię później. - po czym loczek krzyknął - Jennifer !
Nie odwróciłam się nawet. Weszłam do swojego pokoju i jak gdyby nigdy nic zamknęłam za sobą drzwi. Szybko upiłam parę łyków z butelki i odstawiłam ją na bok. Schowałam gitarę do pokrowca i odłożyłam na miejsce. Nim Harry wparował do pokoju wyjęłam gazetę i usiadłam na łóżku.
- Dlaczego podsłuchujesz ? - powiedział szorstko, nienawidziłam tego tonu.
- Nie podsłuchuję. Szłam do kuchni po wodę, w domu jest cicho, a głos się niesie. Trzeba było się tak nie drzeć.
- Dobra, a skąd wiesz, że to o Tobie ?
- Hm..pomyślmy. Kto nazwał mnie rozwydrzoną nastolatką ?
- Bo tak się zachowujesz !
- Jakoś nie przeszkadza Ci to kiedy mnie obmacujesz !
- Nie takim tonem.
- Bo co ? Zabijesz mnie ? - wstałam i rozłożyłam ramiona - Dawaj, strzelaj. Śmiało !
Wyminął mnie i usiadł na łóżku za mną. Odwróciłam się i opuściłam ręce. Siedział pochylony chowając twarz w dłoniach.
Kucnęłam przed nim.
- Wreszcie może poczułeś się jak ja. - rzuciłam i tym razem to ja wyszłam z pokoju.
Udałam się na dół. Weszłam do salonu. Zauważyłam wielkie szklane drzwi. Z tego co się nie mylę prowadziły na taras. Uchyliłam je i wyślizgnęłam się na zewnątrz. Usiadłam na dużej huśtawce. Zaczęłam się bujać powoli i nastrojowo. Uniosłam głowę do góry. Księżyc pięknie świecił, a w okół niego tańczyły malutkie gwiazdki. W pobliżu stało jeszcze parę domków, a w okół rozpościerał się gęsty i ciemny las. Wpatrywałam się tak w niebo kiedy w mojej kieszeni zawibrowała komórka. Wysunęłam ją z kieszeni i przeczytałam wiadomość:

"Wróć.
Hazz.
xoxo"

Zaśmiałam się sama do siebie. I tak już miałam wracać do środka bo zaczęło robić się zimno.
Wślizgnęłam się szklanymi drzwiami do salonu. Od razu zrobiło mi się ciepło.
Ruszyłam schodami na górę. Stanęłam w drzwiach pokoju, Harry siedział na łóżku wpatrujać się w moje zdjęcie które stało na szafce nocnej.
- Wiem, miałam wtedy dziwną fryzurę. - uśmiechnęłam się. Harry podniósł na mnie swoje szmaragdowe oczy. Błysnęły lekko kiedy spotkały się ze światłem lampki nocnej. - Myślisz, że rzucę Ci się w ramiona jak na tych wszystkich filmach ? - odpowiedział ciszą - Prosiła bym byś udał się do swojego pokoju, bo chciałabym położyć się spać.
- Sama .. ?
- Tak. - ucięłam i czekałam aż wyjdzie.
- Śpij dobrze. - w odpowiedzi skinęłam głową. Wyszedł. Zamknęłam drzwi.
Po szybkim prysznicu, przebrałam się i położyłam do łóżka. Próbowałam usnąć, ale nie mogłam. Brakowało mi jego kojącego zapachu. Jego obecności, uścisku.
Wstała, chwyciłam swoją poduszkę i wyszłam z pokoju. Ruszyłam w lewo i zapukałam do pokoju Harrego.
- Proszę. - usłyszałam po chwili, w jego głosie szwendała się nutka zaskoczenia.
Weszłam. Harry siedział na łóżku w samych bokserkach. Schrupała bym go na miejscu.
- Będziesz spał sam ? - zapytałam przygryzając wargę i kołysząc się na stopach.
- Skoro mnie nie chcesz, jestem na to skazany. - odpowiedział ukrywając uśmiech.
- Nie chcę Cię u siebie w sypialni, co nie znaczy, że nie chcę spać u Ciebie.
- Ciekawa propozycja...- spojrzał na mnie z uśmiechem - wskakuj. - uwolnił pełen uśmiech ukazując wspaniałe dołeczki. Położyłam się na plecach, on ułożył się obok mnie na boku. Jedną ręką podpierał głowę, drugą masował mój brzuch. Powtarzam się, ale jego dłonie są cholernie miękkie i ciepłe.
Jego zapach wypełniał pokój. Przyznaję, że zamiast spać wolała bym całą noc przyglądać się loczkowi.
- Jesteś na mnie zły ? - przerwałam ciszę. Harry spojrzał na mnie zaskoczony.
- Na Ciebie nie.
- To dlaczego jesteś taki spięty, widzę że jesteś zdenerwowany. Pogładziłam go po policzku.
- Raczej na samego siebie.
- Nie złość się, złość piękności szkodzi. - uśmiechnęłam się i złożyłam na jego policzku lekki pocałunek.
Harry położył się nade mną. Opierał się na rękach umieszczonych po obu stronach mojej głowy. Wpatrywał mi się prosto w oczy.
- Nawet nie wiesz jak bardzo Cię pragnę. - powiedział zachrypłym głosem, przez co wydawał się jeszcze bardziej seksowny.
- Harry nie jestem gotowa...
- Wiem, dlatego nie zmuszam. Ale chyba całusa pozwolisz skraść ?
- Hm..pomyślmy.. ewentualnie jednego lub dwa.
Harry zatopił się w moich ustach. Tym razem to ja przejęłam kontrolę. Wreszcie !
Kiedy zaczęło brakować mi tchu rozłączyłam nasze wargi, lecz po chwili znów zatopiłam się w tych cholernie słodkich ustach Harrego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz