środa, 2 października 2013

Rozdział 4

Przebudziłam się kiedy poczułam, że coś mnie przygniata. Otworzyłam oczy i próbowałam zlokalizować ciężar. Po chwili spostrzegłam, że leży na mnie Harry.
- Harry - bąknęłam - Harry...Harry ! - krzyknęłam.
Loczek potrząsnął głową i usiadł na łóżku.
- Co się stało ? - powiedział zaspanym i ochrypłym głosem.
- Dziękuję, że ze mnie zszedłeś. - rzuciłam sprawdzając godzinę na telefonie.
- Co ? - chyba nie zrozumiał.
- Leżałeś na mnie.
Harry szybko się przybliżył i zaczął dotykać różnych części ciała.
- Nic Ci nie jest ? - jego głos miał w sobie nutkę... zmartwienia ? Czyżby Harry się martwił.
- Nie, nic mi nie jest. Ale przyznać muszę, że nie należysz do najlżejszych osobników. Tymczasem ja wstaję, bo za chwilę muszę iść do pracy. - rzuciłam rozbawiona i wstałam z łóżka.
- Maleńka nigdzie nie idziesz.
- No chyba jakoś muszę na siebie zarobić.
- Nie sprzeciwiaj mi się. - warknął.
- Harry ... - niewzruszony wyminął mnie i wyszedł z pokoju.
Zaczynam zastanawiać się czy jest on całkiem zdrów. Może ma jakieś wahania nastroju...
Nieważne.
Wzięłam gorący prysznic i poszłam wybrać jakieś ciuchy.
Było ciężko. Ta garderoba jest zdecydowanie za duża. Wybrałam w końcu czerwone rurki i czarny t-shirt z jakimś napisem. Brzuszek w końcu dał o sobie znać. Zeszłam na dół i zaczęłam przygotowywać sobie grzanki z serem.
Usiadłam przy blacie i zaczęłam konsumować śniadanie. Po chwili do kuchni wpadł Harry z jakimś chłopakiem. Sądzę, że był w podobnym wieku.
- Um.. Jennifer to jest mój przyjaciel Louis. - wskazał na chłopaka stojącego obok. Był niższy od Harrego i miał kasztanowe włosy. Oczy świeciły mu jak małe iskierki.
- Hej, miło cię poznać. - rzuciłam chwytając jego rękę, którą chwile wcześniej wyciągnął w moją stronę. - Pogadajcie sobie, nie będę przeszkadzać. Idę na górę.
- Um.. Jennifer, zaraz powinna przyjechać Gemma.
- Okey. - rzuciłam przechodząc koło loczka. Ten w pół kroku zatrzymał mnie łapiąc za jeden z moich nadgarstków i przeciągając ku sobie.
- Zaraz wychodzę i wrócę dopiero po południu. Pożegnasz się ze mną, prawda ?
Pokiwałam głową.
Harry zbliżył się do mnie. Jedną ręką objął mnie w talii, a drugą chwycił za podbródek. Momentalnie zbliżył się do mojej twarzy złączając nasze usta. Szybko pogłębił pocałunek.
Kątem oka zauważyłam jak wpatruje się w nas Louis.
Kiedy Harry zakończył pocałunek uśmiechnięty rzucił.
- Z dnia na dzień całujesz coraz lepiej.
- Uczę się od mistrza. - wyminęłam go wychodząc z kuchni.
Ledwo zdążyłam zamknąć drzwi usłyszałam Louisa.
- Nie wystarczyło by zwykłe pa, tak jak to bywało z wcześniejszymi sex zabawkami ?
CO ?!
- Po pierwsze ona nie jest następną sex zabawką, po drugie nie, nie wystarczyło by. - odpowiedział mu Harry.
- Czyli co ? Szanowny pan Styles się zakochał ?
- A nawet jeśli ?
- No nic, wygląda mi jak te wszystkie wcześniejsze laski.
- Ale nie będzie następną zabawką. To jak wygląda a jaka jest to dwie inne rzeczy.
- Nie rozumiem Cię Hazz.
- Nie musisz.
Kątem oka zobaczyłam, że na podjazd wjechał duży srebrny samochód. To pewnie Gemma.
Szybko rzuciłam się w stronę schodów. Kiedy przekroczyłam próg pokoju w domu rozległ się dzwonek. Uff.
Usiadłam na łóżku i zaczęłam analizować rozmowę chłopaków.
Po chwili zobaczyłam Gemmę stojącą w progu. Wyglądała jak zwykła nastolatka. Leginsy, sweter, conversy. Włosy tak jak poprzedniego wieczoru miała rozpuszczone.
- Hej Gemma.
- Hej, jak się masz ?
- Trochę plecy mnie bolą, ale nie narzekam. A ty jak się trzymasz ? - obdarzyłam ją serdecznym uśmiechem.
- Świetnie. Może pojedziemy na jakieś zakupy. Hazz wręczył mi kartę - wyjęła z kieszeni złotą kartę kredytową - powiedział, żebyśmy ją wyczyściły.
- Um... - zawahałam się.
- Hazz powiedział żebym wybrała Ci parę seksownych ciuszków. - Zaczerwieniłam się. - No chodź, nie daj się prosić.

***
Po jakiś 3 godzinach zakupów wreszcie wróciłyśmy do domu. Harry jeszcze nie wrócił.
Gemma pomogła mi pochować nowe ubrania do garderoby. Było ich na prawdę dużo. Kiedy chowała już ostatnie bluzki zauważyła moje pudełko ze zdjęciami.
- Jenniefer co to ?
- Moje zdjęcia.
Kucnęła i otworzyła pudełko.
- Mogę ? - spytała.
- Jasne, wyjmij je tutaj. - wskazałam na sam środek garderoby.
Zaczęłyśmy przeglądać fotografie. W między czasie przyszedł Harry z Louisem. Przyłączyli się do nas.
Harry usiadł obok mnie. Oglądaliśmy zdjęcia razem. W końcu natrafił na moje ulubione zdjęcie.
Miałam wtedy dziewięć lat, po raz pierwszy pojechaliśmy do Maiami. A to zdjęcie zrobione jest na plaży. Przytulałam brata. Kiedy wróciliśmy miał wypadek, ale przeżył. Było ciężko, kiblowałam przez to rok w jednej klasie.
- To twój brat ? - spytał loczek wskazując na zdjęcie.
- Tak. - wpatrywałam się w zdjęcie - Przepraszam na chwilę. - wstałam i szybkim krokiem skierowałam się do łazienki. Zamknęłam drzwi na kluczyk i usiadłam na podłodze. Łzy piekły mnie pod powiekami. Dałam im upust. Chwilę późnij ktoś zapukał do łazienki.
- Jennifer, otwórz.
Wiedziałam, że jeśli nie otworzę sam tu wejdzie. Wpuściłam go do środka i ponownie zamknęłam drzwi. Spojrzał się na mnie i bez słowa przytulił. Tego potrzebowałam.
- Maleńka nie płacz. - gładził mój policzek.
- Ale jego już nie ma... - łkałam.
- Maleńka proszę nie płacz, łamiesz mi tym serce... - wyszeptał mi wprost do ucha. Podniosłam twarz do góry, kierując swój wzrok na niego. Kciukiem otarł ostatnią spływającą po moim policzku łzę. Postanowiłam w końcu zapytać.
- Kim właściwie dla Ciebie jestem, Harry ? - jego źrenice się powiększyły.
Nie odpowiedział nic. Po prostu wyszedł z łazienki.
- Pa Jennifer. - usłyszałam Gemmę.
Nagle do łazienki wszedł Louis
- Jennifer, Harry to dobry chłopak, ale ma ciężki charakter. Jak coś by się stało możesz na mnie liczyć. - wyciągnął do mnie rękę z karteczką - To mój numer telefonu. Pamiętaj możesz zawsze zadzwonić. Trzymaj się. Pa.
- Pa.
Wyszedł.
Wróciłam do pokoju. Głowa mnie bolała. Wgramoliłam się pod kołdrę i z szuflady wyciągnęłam iPoda. Włączyłam jedną z moich ulubionych piosenek i zakryłam się kołdrą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz