poniedziałek, 30 września 2013

Rozdział 2

Chłopak zaprowadził mnie do mojego nowego pokoju.
Był duży, jakieś dwa razy większy od mojego.
- Rozgość się. - rzucił chłodno i wyszedł.
Czy ja mu coś zrobiłam ?
Wcześniej był taki miły...a teraz ?
Może udawał ... ?
Nie ważne. Jeśli nie kłamał to właśnie ratuje mi życie.
Podeszłam do bagaży które zostawił koło drzwi. Choć było już po 3 mi ani trochę nie chciało się spać. Otworzyłam jedną z toreb i zaczęłam wypakowywać z niej ubrania i układać je w cholernie wielkiej garderobie. Kiedy opróżniłam drugą torbę do mojej głowy po raz pierwszy wpadła myśl czy ten dom jest jego. Postanowiłam nie zawracać sobie tym głowy i wrócić do rozpakowywania. Kiedy skończyłam spojrzałam na zegarek. Za piętnaście, piąta. Czas spać. Wyjęłam z szafy t-shirt i zarzuciłam go na siebie. Po chwili już leżałam w szalenie miękkim łóżku, przykryta cieplutką kołdrą.
Zasnęłam.
***
Otworzyłam oczy. Czułam się naprawdę wypoczęta. Dawno się tak nie wyspała. Dziwne. Czułam zapach męskich perfum. Przekręciłam się na plecy. Serce momentalnie stanęło mi w piersi. Pisnęłam. Harry leżał tuż obok mnie.
- Jak się spało. - zapytał jak gdyby nigdy nic. Na jego twarz wdarł się zadziorny uśmiech.
- Jak długo tu leżysz ?! - krzyczałam.
- Nie takim tonem maleńka. - jego oczy pociemniały.
- Przepraszam. - bąknęłam pod nosem.
- Jestem tu odkąd zasnęłaś. - rzucił nieco łagodniej i wstał z łóżka.
Dopiero w tym momencie zauważyłam, że jest w samych bokserkach.
Zaczęłam się w niego wpatrywać. Miał wspaniałą sylwetkę. Wyglądał jak..anioł ?
Przyglądałam się każdemu calowi jego ciała. Ciacho jak nie patrzeć.
- Tak wiem, śliczny jestem. - rzucił rozbawiony i wyszedł z pokoju.
Momentalnie moje policzki zalały się soczystą czerwienią. Wzięłam do ręki mój telefon pozostawiony wieczorem na szafce nocnej. Spojrzałam na godzinę było lekko po dziesiątej. Przekręciłam się na drugi bok i przyglądałam się temu co działo się za oknem. Po paru chwilach mój żołądek dał o sobie znać. Z wielką niechęcią wstałam z łóżka. Od razu owiało mnie zimne powietrze, a po mojej skórze przeszły ciarki. Nie wiem dlaczego, lecz moja dłoń podążyła do ust. Palce zaczęły ich dotykać. Do mojej głowy zaczęły przypływać wspomnienia wczorajszego pocałunku. Znów się zaczerwieniłam. Nie mogłam odeprzeć chęci powtórzenia tej części naszego pierwszego spotkania.
Poszłam do mojej garderoby i wyjęłam mój ukochany czarny sweterek i tego samego koloru leginsy. Udałam się do łazienki, wzięłam szybki prysznic i się ubrałam. Włosy związałam w zwykłego kucyka, a usta maznęłam waniliową pomadką. Cudnie.
Zeszłam na dół, gdzie jak mniemałam znajdowała się kuchnia. Na szczęście natknęłam się na moje współlokatora.
- Nie jesteś głodna maleńka ? - nie spuszczał wzroku z mojej twarzy czekając na odpowiedź.
- Jestem i to bardzo. - uśmiechnęłam się przyjaźnie.
Chłopak złapał mnie za rękę, a przez moje ciało przepłynęła fala ciepła.
Zaciągnął mnie za sobą do kuchni. Wskazał dłonią miejsce za stołem.
- Usiądź, dziś ja zrobię śniadanie. Omlet odpowiada ?
- Jasne ! - chwyciłam za kubek z gorącą kawą i upiłam łyk. Od razu zrobiło mi się cieplej.
- Smacznego. - postawił przede mną talerz w wielkim omletem. Wyglądał pysznie.
- Dziękuję. A ty nie jesz ?
- Nie jestem głodny. - bąknął i wyszedł z kuchni.
Dziwny jest. Ale nadal mi się podoba.
Czekajcie.. Co ja powiedziałam. Nadal mi się podoba ?!
Zwariowałam.
Kiedy skończyłam odniosłam talerz do zmywarki i wróciłam do swojego pokoju. Dopiero teraz zauważyłam, że w pokoju stało pianino. Średnio umiem grać, więc nawet nie próbowałam. Sięgnęłam do dużego czarnego pokrowca, którego przytachałam tu ze sobą. Rozsunęłam go powoli i wyjęłam moją ukochaną gitarę. Pamiętam kiedy dostałam ją na dziewiąte urodziny. Pamiętam jak po raz pierwszy udało mi się dobrze złapać chwyt, jak po raz pierwszy zagrałam na niej całą piosenkę - płynnie i bez problemów. Kiedy po raz pierwszy przerżnęłam palce o struny. Ach.. wspomnienia.
Z kieszeni futerału wyjęłam dobrze mi znany zeszyt. Zapisywałam w nim chwyty oraz piosenki. Niektóre były moje własne, ale nigdy nie miałam odwagi zagrać ich komuś. Uważałam, że są okropne, z resztą nadal tak uważam. Wybrałam jedną z piosenek którą napisałam sama, na obozie muzycznym. Jedyny obóz na jakim byłam.
Zaczęłam grać. Dźwięki gitary lekko unosiły się w powietrzu komponując się z moim głosem. Kiedy skończyłam usłyszałam... aplauz. Szybko się obróciłam i ujrzałam loczka z wielkim bananem na twarzy. Wpatrywał się we mnie swoimi zielonymi oczkami. Lecz byłam cholernie zła, że to usłyszał. Nigdy nie powinien. Ruszyłam w jego stronę, a raczej w stronę drzwi w których stał. Wyminęłam go. Próbował mnie zatrzymać, lecz z całym impetem uderzyłam w jego rękę. Pobiegłam do jakiegoś pomieszczenia. Na szczęście drzwi od tego pokoju posiadały zamek. Rozejrzałam się po wnętrzu. Pokój był mały. Jego ściany stanowiły wielkie lustra. Po chwili rozglądania się doszłam do wniosku, że to jakaś siłownia. Usiadłam na podłodze. Po chwili usłyszałam gniewny głos Harrego.
- Jennifer otwórz !  - walnął w drzwi. Huk rozległ się po pokoju, a ja aż podskoczyłam w miejscu.
- Nie ! - krzyknęłam i tym razem to ja walnęłam ręką w drzwi.
Usłyszałam dźwięk przekręcającego się zamka. A po chwili drzwi się uchybiły. Spojrzałam na niego, lecz szybko mój wzrok powrócił na podłogę.
Na swoich plecach poczułam ciepłą dłoń. Uchyliłam oko i spojrzałam w lustro przede mną. To Harry. Zrzuciłam jego rękę z mojego ciała.
Czułam jak wstaje. Po chwili usiadł przede mną.
Ujął ręką mój podbródek i zmusił mnie bym na niego spojrzała.
- Hej mała... Rozumiem że nie chciałaś bym to usłyszał, ale niezmiernie się cieszę, że jednak to usłyszałem. Poprawiłaś mi tą grą humor, grasz prześlicznie, z resztą głos też masz niczego sobie. - Zbliżył się do mnie, a nasze wargi się złączyły. Kiedy rozłączył nasze usta wstał i wyszedł.
I co ja mam teraz sobie myśleć ?! W głowie zadudniły mi jego wczorajsze słowa "jesteś moja".
Siedziałam tak chyba jakieś piętnaście minut. Uznałam, że nie mogę siedzieć tak cały dzień. Postanowiłam wrócić do swojego pokoju. Kiedy byłam na piętrze usłyszałam dźwięki pianina. Zignorowałam to. Kiedy przekroczyłam próg mojego pokoju, zobaczyłam Harrego grającego na wcześniej słyszanym przeze mnie instrumencie. Stanęłam jak wryta kiedy usłyszałam, że chłopak śpiewa słowa mojej piosenki, którą wcześniej słyszał. Kiedy skończył zapytał:
- Tak to szło maleńka ?
Zabrało mi dech w piersiach.
- T-tak. - wydusiłam.
Chłopak wstał i podszedł do mnie. Blisko. Za blisko. Zdecydowanie za blisko. Nasze ciała się stykały.
- Dlaczego kiedy się ze mną nie kłócisz jesteś taka nieśmiała ? To moja wina ? Onieśmielam cię ? - odpowiedziałam mu ciszą - Tak myślałem.
Wyminął mnie i wyszedł z pokoju, zostawiając mi mętlik w głowie. Super !
Ogarnęłam trochę w pokoju i podeszłam do lustra. Wyjęłam z kieszeni pomadkę i zaczęłam smarować nią usta.
- Jaki smak ? - podskoczyłam w miejscu, a oddech uwiązł mi w gardle. Odwróciłam się. Stał za mną Harry.
- Wanilia. - burknęłam cicho.
- Musi być słodka. - Nic nie odpowiedziałam w nadziei, że albo sobie pójdzie, albo zmieni temat.
- Daj spróbować. - ciągnął wyciągnęłam w jego stronę dłoń na której leżała pomadka. Zaśmiał się cicho.
- Wolał bym spróbować jej z twoich ust. - Cholera co on powiedział ?!
Zbliżył się do mnie. Jedną ręką oplótł mnie w tali, drugą ułożył na moim pośladku. Spojrzał mi w oczy i zatopił się w moich ustach. Kiedy zaczęło brakować mi powietrza odczepił się od moich warg.
- Bez tej cholernej szminki lepsze. - kciukiem starł jej resztki z moich rozgrzanych ust. Ciężko łapałam oddech, ale Harremu to nie przeszkadzało. Zatopił się w moich ustach po raz kolejny. Tym razem mocniej i z większą pasją.
Miałam wrażenie, że pocałunek trwał całą wieczność. Wreszcie loczek odczepił się od moich ust.
- Wieczorem wychodzimy, załóż coś seksownego. - rzucił mi wprost do ucha. - Teraz wychodzę, będę wieczorem. Bądź gotowa na siódmą. - nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć zniknął za drzwiami.

Żeby zabić czas zaczęłam krzątać się po domu, zrobiłam sobie coś do jedzenia, obejrzałam jeden z moich ulubionych seriali. O szóstej postanowiłam zacząć się szykować. Kiedy weszłam do garderoby jak na zawołanie napisał Harry.

"Pamiętaj !
Załóż coś seksownego.
Nie zapomnij o koronkowej bieliźnie.
Hazz.
xoxo"

Dupek ! Czy on sobie myśli, że rozbiorę się przed nim na pierwszej randce ? Bo można to nazwać randką, prawda ?
Po długim namyśle wybrałam jakąś czarną sukienkę. Mocno przylegała do ciała, podkreślając moją figurę. Włożyłam do tego szpilki, a włosy rozpuściłam. Harry punkt siódma zjawił się w moim pokoju. Kiedy mnie zobaczył zagwizdał, jak tani podrywacz. Mimo to zaczerwieniłam się.
- Świetnie wyglądasz. - wreszcie coś wykrztusił.
- Ty też niczego sobie. - obdarzyłam go szczerym uśmiechem.

Niedługo po tym podjechaliśmy pod jedną z najdroższych restauracji w Londynie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz