środa, 25 grudnia 2013

Rozdział 10

Przez następny tydzień żyliśmy jak standardowa zakochana para, jak w jakimś romansidle. Ciągle szeptaliśmy sobie do ucha czułe słówka, przytulaliśmy się do siebie i robiliśmy to w czym Harry jest najlepszy.
Pewnego wieczoru siedzieliśmy na tarasie wtuleni w siebie. Gadaliśmy o jakiś pierdołach. Jak to bardzo się kochamy, jak będzie wyglądać nasza przyszłość.
- Zawsze marzyłem by mieć swoją małą gromadkę dzieci. - pocałował mnie w czubek głowy - Co o tym sądzisz ?
- Ale nie teraz. - odwróciłam się do niego z uśmiechem. - Harry nigdy nie opowiadałeś mi o swojej przeszłości. - wróciłam do poprzedniej pozycji, kładąc głowę na jego torsie. Poczułam, że jego serce zaczęło szybciej bić.
- Bo nie chcesz o niej słuchać. - uciął krótko, nie miałam zamiaru odpuścić.
- A właśnie że chcę. - wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
- Nie nie chcesz ! - krzyknął. Widziałam jak zacisnął pięści, jego knykcie szybko zrobiły się białe.
- Skąd wiesz ?! Nawet nie zapytałeś.-krzyknęłam, skoro on na mnie podnosi głos, ja podniosę go na niego.
- Wiem jak zareagujesz. Nie chcę Cię znów stracić, bo tym razem byś już nie wróciła. Boisz się mnie, ale tylko troszkę, ale i tak już za bardzo. I nie sprzeczaj się ze mną, bo inaczej pogadamy.
Wstał i wszedł do domu. Taaaak jaki miły wieczór.
Było już późno, postanowiłam pójść spać. Po szybkim prysznicu cała moja chęć położenia się do łóżka odpłynęła. Podążyłam do salony, złapałam jakiś koc i rozłożyłam się na kanapie. Włączyłam jakiś program. Szczerze mówiąc nie za bardzo interesowała mnie jego treść. Leżałam tempo wlepiając wzrok w ekran. Rozmyślałam o Harrym. W końcu powieki stawały się coraz cięższe, a moja ochota przedostania się na łóżko coraz mniejsza. Nim się zorientowałam pogrążyłam się w krainie snów.

Na mojej twarzy spoczywały drażniące promienie słoneczne, natomiast czyjaś dłoń uporczywie głaskała mój policzek. Mruknęłam niezadowolona. W odpowiedzi usłyszałam cichy chichot Harrego. Od razu poczułam to dziwne uczucie w dole kręgosłupa. Z wielkim wysiłkiem uchyliłam powieki. Od razu ujrzałam siedzącego po turecku Harrego. Chyba dopiero co wstał, bo miał strasznie poburzone włosy i miał na sobie tylko bokserki. Wyglądał ślicznie. Wpatrywałam się w jego tatuaże ozdabiające tors i ramiona. Po chwili mój wzrok powędrował ku górze, na jego twarz. Miał lekko uśmiechnięte, różowe usta. Jego oczy miały intensywną zieloną barwę. Dopiero po paru chwilach zauważyłam że się we mnie wpatruje. Potrząsnęłam głową próbując rozwiać myśli. Uśmiechnęłam się lekko i zaspanym głosem rzuciłam
- Hej
- Hej - odpowiedział.
- Hej - powtórzyłam.
- Jak się spało ? - spytał i chwycił moją dłoń.
- Nawet dobrze, choć w nocy strasznie się kręciłeś. - rozchylił wargi w uśmiechu co nie często się zdarzało.
- Przepraszam - uśmiech odpłynął gdzieś daleko, a czar prysł. - Jesteś na mnie zła. - stwierdził.
- To było stwierdzenie czy pytanie ? - uniosłam jedną z brwi.
- Raczej stwierdzenie. - odparł skanując wzrokiem moją twarz. Poprawiłam pozycję i zaczęłam znów.
- Więc jest ono błędne.
- Kłamiesz. - prychnął i wstał.
- Niby po co bym miała ? - spojrzał na mnie i stał chwilę w ciszy po czym wyszedł z pokoju. Nie rozumiem tego człowieka.

Wstałam z łóżka chwyciłam jakieś ciuchy i ruszyłam do łazienki. Wzięłam gorący prysznic i się przebrałam. Mój brzuch dał znać o swoim istnieniu. Zeszłam na dół, w kuchni siedział loczek i pożerał swoją porcję.
- Smacznego. - rzuciłam.
- Dziękuję, swoją porcję masz na patelni. - wskazał widelcem w stronę kuchenki.
- Dziękuję... kochanie - dodałam, podbiegłam do niego i podarowałam mu całusa w policzek.
- Więc może nie jesteś zła..jednak.
- Mówiłam - uśmiechnęłam się- dziękuję za śniadanie. - podeszłam do patelni i nałożyłam na talerz solidną porcję jajecznicy. Chwyciłam sztućce i usiadłam na przeciw niego.
- Smacznego maleńka. - puścił mi oczko a ja połknęłam pierwszy kęs śniadania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz