*parę tygodni później*
Leżałam na łóżku wraz z Harrym wtulona w jego tors. Wsłuchiwałam się w pracę jego serca. Nasze oddechy były tak odmienne. Jego równy i spokojny, mój szybki i urywany.
Był środek nocy. Nie mogłam spać, lecz Harry nie miał z tym problemu.
Myślałam. O wszystkim. O mnie, o nim, o nas. O tym co do niego czuję, o tym czy on coś do mnie czuje.
Odkąd wyszedł ze szpitala zrobił się inny. Gadałam z Zaynem, lecz ten powiedział że nie wie co mu się stało. Taką samą odpowiedź dostałam od Louisa, Liama i Naillera. Byłam od tego czasu przybita, lecz Hazz nie zwrócił na to uwagi. Miałam wrażenie, że jestem mu potrzebna tylko do jednego. Kiedy ostatnio zwróciłam mu na to uwagę, powiedział że jak mi nie pasuję mogę odejść.
Mówił, że mnie kocha...
I co?
Odwidziało mu się ?
Znudziłam się?
Hugh... Muszę z nim porozmawiać.
*następnego ranka*
-Jennifer..-ktoś szturchnął mnie w ramię- Jenn..!
- Um.. - mruknęłam nie chcąc otwierać oczu.
- Wstawaj mała... - Hazz. Ech..
Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku na przeciw niego.
- Harry..musimy porozmawiać.
- okey..-rzucił niepewnie.
- Tylko nie złość się na mnie.. - skinął głową, a ja uznałam że to czas by zacząć - Odkąd wyszedłeś ze szpitala już nie jesteś sobą. Nie wiem.. Czy ja Ci coś zrobiłam? Powiedziałeś, że mnie kochasz..i co odwidziało Ci się czy może się znudziłam? Czuję się jak zabawka. Czuję, że jestem potrzebna tylko do jednego. Wiesz co... Powiedz mi prawdę... Jedno słowo, wstaję biorę torby, wychodzę. Kocham Cię, ale ranisz mnie... Nie mogę już tak dłużej, proszę zrozum..-zimne łzy zaczęły spływać powoli po moich rozgrzanych policzkach.
Siedzieliśmy w ciszy już jakieś 15 minut wpatrując się nawzajem prosto w oczy.
-Jennifer... - przeczesał ręką włosy - Ja..um...ja po prostu nie wiem czy jestem w stanie okazać Ci jakiekolwiek uczucie w taki sposób jaki pragniesz. Przepraszam, ale nie oczekuj ode mnie tego czego nie jestem w stanie Ci dać. Chcę podarować Ci miłość, szczęście, zadowolenie, ale nie potrafię. Jeśli Cię zawiodłem, przepraszam, ale wiedz że się staram. Chociaż nie wiem czy coś do Ciebie czuję, przepraszam... - złożył lekki pocałunek na moich ustach i wyszedł.
Rozumiem.
Wstałam, wzięłam jakieś ciuchy i się przebrałam. Z dołu szafy wyjęłam torby z którymi tu przyjechałam. Ze łzami w oczach pakowałam kolejne bluzki, topy i kurtki. Po jakimś czasie w garderobie pozostały tylko ciuchy które podarował mi Harry.
Z torbami zeszłam na dół. Zajrzałam do salonu. Znalazłam na stole kartkę i kluczyki.
"Jeśli chcesz jedź samochodem do domu, kluczyki odeślij pocztą. Harry xx."
Och..jaki troskliwy.. Miałam ochotę jak najszybciej wrócić do domu.
*po 2 godzinach*
Zaparkowałam samochód pod domem. Zaśmiałam się pod nosem przypominając sobie jakim sposobem zwabił mnie do siebie.
Otworzyłam drewnianą płytę i popchnęłam ją do środka. Cicho zaskrzypiała. Weszłam do środka i rzuciłam torby w kąt. Weszłam do salonu i opadłam na kanapę. Dopiero w tym momencie uświadomiłam sobie co zrobiłam.
Po raz pierwszy pomyślałam by wrócić do mojego starego nawyku...
Przez następny tydzień próbowałam o nim zapomnieć ale nie mogłam. Nie potrafiłam. Chyba na prawdę się zakochałam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz