poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział 9

*oczami Harrego*

Wróciłem do domu. Jen nie było. Wiedziałem, że tak to się skończy. Nie potrafiłem kochać, dać komuś czułości, ciepła czy choćby bezpieczeństwa. Żałowałem, że ją straciłem. W prawdzie po raz pierwszy w życiu żałowałem, że kogoś straciłem. Bolało ? Sam nie wiem.
Jej nieobecność była uciążliwa. W domu panowała cisza, nie miałem się do kogo odezwać, nie miałem kogo przytulić. Nie miałem nic. Może po nią jechać ? Nie. Jeszcze pomyśli, że mi zależy. - zaśmiałem się sam do siebie. Mam nadzieję, że sama wróci.

*oczami Jennifer*

Muszę jakoś oddać mu te cholerne kluczyki. Po co je w ogóle wzięłam ?! Mogłam się przespacerować ze stosem bagaży.
Pojadę do niego i osobiście oddam mu te kluczyki.
Przebrałam się w jakieś porządne ciuchy i ruszyłam.
Po niedługim czasie zaczęłam rozpoznawać okolicę. Chwilę później zaparkowałam samochód na podjeździe i powoli zbliżałam się do drzwi. Stałam przed nimi parę chwil nim odważyłam się zapukać. Przez długi czas nikt nie otwierał, kiedy szykowałam się do "ucieczki" usłyszałam zgrzyt zamka i drewniana powłoka rozchyliła się ukazując obojętną twarz Harrego. Chwilę mi się przyglądał, a w jego oczach rozpromieniała piękna zieleń, natomiast wyraz twarzy się nie zmienił.Sama nie wiedziałam jak to odebrać. Wyjęłam przed siebie dłoń na której leżały kluczyki. Hazz od razu je zabrał i schował do kieszeni. Odwróciłam się na pięcie w chęci powrotu do domu, lecz zatrzymała mnie dłoń loczka ułożona na moim ramieniu.  zaciekawieniem odwróciłam się.
- Chyba nie masz zamiaru wracać na piechotę, podwiozę Cię ! - rzucił przeczesując włosy.
- Ale..-przerwał mi swoim aksamitnym głosem.
- Nie protestuj, daj mi choć tak Cię w pewien sposób uszczęśliwić.
Patrzyłam na niego zmieszana. Jak ja mam to odebrać ?!
- No co się tak patrzysz ? - zaśmiał się gardłowo - masz parę możliwości. Pierwsza odwożę Cię pod same drzwi, druga idziesz na piechotę, na co nie pozwolę, a trzecia zostajesz ze mną i prowadzimy życie dalej, razem, szczęśliwi.
- Tobie pozostawię tę decyzję. - wykrztusiłam po długiej pauzie.
- Więc, jakby to powiedzieć, powierzasz mi swój los w me skromne rączki ? - spytał ukazując małe dołeczki.
- powiedzmy. - rzuciłam, znałam odpowiedź.
- Więc wybieram dla Ciebie opcję trzecią maleńka. - zbliżył się do mnie i złączył nasze usta.
Droczył się z moim językiem chyba tylko po to by odwrócić moją uwagę od tego co robi. Ujął moje nogi, zmuszając mnie bym ułożyła je na jego tali, podniósł mnie i niósł w głąb domu. Już domyślałam się jak to się skończy.
Weszliśmy do dobrze mi już znanej sypialni Harrego. Posadził mnie na łóżku i przeciągle się uśmiechnął.
- Rozbieraj się mała, będzie szybciej. - w jego oczach błysnęło pożądanie.
- Hazz, chciała bym najpierw wziąć prysznic. - skrzywiłam się.
- To zapraszam do łazienki. - cmoknął mnie w policzek i ruszył w samej bieliźnie w stronę prysznica.
Zrzuciłam spodnie i t-shirt po czym podążyłam w jego ślady.
-Ściągaj to maleńka !
- O nie nie ! Ty pierwszy !
-Damą się ustępuje.
- Nie jestem damą.
- No nie, księżniczką raczej, maleńka.
- Nie drocz się ze mną !
- Nie droczę ! - zaśmiał się w głos.
- Na trzy cztery, w takim razie.
- Ale ja mam tylko jedną rzecz do ściągnięcia - podbiegł do mnie i nim spostrzegłam mój stanik leżał na podłodze. Instynktownie zakryłam gołą klatkę.
- Kochana nie raz cię widziałem ! - zaśmiał się ponownie.
- Ale..um..- powoli odsunęłam  rękę i spuściłam ja wzdłuż ciała.
- No to dajemy ! Trzy czte-ry ! - krzyknął i pozbyliśmy się naszej bielizny.
Staliśmy na przeciw siebie jak nas Bóg stworzył,lecz mimo to nadal wpatrywaliśmy się sobie tylko i wyłącznie w oczy. Po dłuższej chwili stanie na zimnej posadzce, zaczęło mi się robić zimno. Harry szybko to zauważył. Zbliżył się do mnie i złapał moją dłoń.
- Chodź.
Weszliśmy do kabiny, Hazz zwinnie przekręcił czerwony kurek. Jedną ręką sprawnie mnie do siebie przyciągnął wprost pod cieplutki strumień wody.
- Umyję Cię maleńka, pewnie jesteś zmęczona.
Chwycił butelkę z płynem pod prysznic. Nalał trochę na jedną ze swoich dłoni i odłożył butelkę na miejsce. Pocierając dłonią o dłoń stworzył trochę piany. Poziomkowy zapach rozległ się w kabinie.
Swoimi sprawnymi dłońmi zaczął powoli wcierać w moją skórę pianę. Zaczął od pleców, potem zajął się szyją, ramionami, dłońmi. Następnie przerzucił swoje dłonie na mój brzuch i piersi. Kiedy skończył przykucnął i zajął się moimi nogami, po czym chwycił słuchawkę prysznica i spłukał nią ze mnie pianę. Po chwili przyciągnął mnie do siebie i mocno ścisnął. Zębami przygryzał płatek mojego ucha, a rękami błądził po moim ciele. W dole pleców czułam naciskającą na mnie jego twardniejącą męskość. Odwróciłam się i stanęłam na palcach.
- Chodź na łóżko..
- Tacy mokrzy ?
- Przeszkadza ?
- Szalona - wpił się w moje usta. Wziął mnie za ręce i zaniósł na łóżko. Spojrzał mi prosto w oczy zajmując pozycję nade mną.- Tęskniłem - zaczął.
- Ja również.. I chcę Ci coś powiedzieć.
- Ja Tobie również... -uśmiechnął się smutno - na trzy cztery ?
- Okey
- Trzy czte-ry !!
- Kocham Cię - wykrzyknęliśmy w tym samym momencie. Wow, sama się nie spodziewałam.


CDN.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz