piątek, 27 grudnia 2013

rozdział 11

Siedziałam jedząc obiad. Harry był w pracy. Ktoś zapukał do drzwi. Odłożyłam talerz do zlewu i poszłam otworzyć drzwi.
Szybko otworzyłam drewnianą płytę i zobaczyłam zapłakaną Perrie.
- Jejku kochanie co Ci się stało. - objęłam ją ramieniem i wciągnęłam do środka, nogą popchnęłam drzwi a Perrie wprowadziłam do salonu. - Usiądź i mów co się stało !
- B..bo Z..Zayn - chlipnęła i ukryła twarz w dłoniach.
- Hej, spokojnie malutka. - otarła łzy i zaczęła od nowa.
- Bo Zayn mnie zdradza. - wykrzyczała na jednym wydechu.
- Co...
- Widziałam go z Elizabeth, całowali się przed kawiarnią. Powiedział, że idzie na spotkanie służbowe, a spotkał się z tą .. suką. Mieliśmy się tam spotkać po jego spotkaniu, przyjechałam trochę wcześniej żeby napić się kawy, a zobaczyłam ich i ..
- Co zrobiłaś ?!
- Przyjechałam tu, nie podeszłam do nich, uciekłam. - spojrzała na mnie wielkimi oczami - Zayn dzwoni. - pokazała mi telefon.
- Daj ja odbiorę. - chwyciłam telefon i wybiegłam do kuchni. - halo - przyłożyłam telefon do ucha.
- Perrie ? - zapytał męski głos po drugiej stronie.
- Jennifer, Perrie do mnie przyszła, rozmawia z Danielle przez mój telefon. Wszystko z nią okey.
- Um.. a nie wiesz dlaczego nie przyszła na spotkanie ze mną? - zapytał podejrzliwie. Zastanawiałam się szybko nad jakąś wymówką.
- Byłam w mieście, spotkałam ją po drodze, przyjechała ze mną, mówiła że wysłała do Ciebie SMS'a.
- Ciekawe..bo ja nic nie dostałem ! - podwyższył głos. No chyba oszalał, że będzie na mnie krzyczał.
- Jak chcesz to przyjedź i nie krzycz na mnie ! - krzyknęłam i się rozłączyłam.
Wróciłam do pokoju, Perrie siedziała na kanapie i popijała wodę, którą wcześniej ułożyłam na stoliku.
- I co ? - spytała łamiącym się głosem.
- Pytał czemu nie dotarłaś na spotkanie, skłamałam że byłam w mieście i zabrałam Cię po drodze. Potem zapytał dlaczego go nie zawiadomiłaś, powiedziałam że wysyłałaś SMS'a, a on się na mnie wydarł że nic nie dostał, więc również podwyższonym głosem odpowiedziałam, że jeśli chce to może przyjechać.
Perrie spojrzała na mnie przerażona.
-Co ?! - pisnęła.
- Spokojnie, nie dam mu nic Ci zrobić, lub choćby podwyższyć na Ciebie głosu.
Uśmiechnęła się smutno. W domu rozległo się pukanie. Perrie podskoczyła w miejscu.
- Spokojnie to na pewno Harry. - Ruszyłam do drzwi. Tak, był to Hazz. Przywitałam się z nim soczystym całusem. Stanęłam na palcach i wyszeptałam do ucha chłopakowi całą historię.
- Gnojek. - Skomentował tylko. Weszliśmy do salonu.
- Perrie może się czegoś napijesz ? - zapytał Harry, taki troskliwy i taki mój.
- Dziękuję za troskę. - uśmiechnęła się.
- Perrie..jesteś pewna że to był Zayn.
- No chyba rozpoznała bym swojego chłopaka. - spojrzała na niego jak na debila, co mnie trochę rozśmieszyło. Powstrzymałam się od śmiechu, bo było by to niekulturalne. W domu rozległo się pukanie. Harry wstał z fotela lecz powstrzymałam go ręką.
- Ja otworzę. - szybkim krokiem ruszyłam do drzwi, kiedy je otworzyłam Zayn bez słowa wepchał się do środka popychając mnie przy tym boleśnie.
- Ał ! Mógłbyś uważać !
Harry momentalnie zjawił się w drzwiach od salonu.
- Nie wiesz że kobiety się traktuje ostrożnie ? A po drugie to mój dom i nie życzę sobie byś zachowywał się w nim jak typowy cham, więc proszę kulturalnie. Przeproś Jen.
- Obejdzie się - bąknęłam zamykając drzwi.
- Nie, ma Cię przeprosić. - warknął patrząc na Zayna.
- Przepraszam. - Chwycił moja dłoń i pocałował jej zewnętrzną stronę. - Zadowolony ? - bąknął do Harrego.
- Jak dziecko. - uśmiechnął się Harry.
- Gdzie Pezz ? - spytał przenosząc wzrok ze mnie na Harrego i z Harrego na mnie.
- Martwisz się o nią ? - bąknął Harry. Zayn nic nie odpowiedział jakby było to oczywiste. - A martwiłeś się o nią kiedy lizałeś się z Elizabeth ?
- Co ?!
- Myślałeś, że nikt się nie dowie ? Perrie widziała Cię dziś, ja już wiem o tym od dawna, chłopcy też ! Myśleliśmy że zmądrzejesz i zobaczysz ile Perrie dla Ciebie robi i że na prawdę Cię kocha. Ale jak widać ty wolisz laskę, która daje dupy każdemu kto na nią spojrzy. Nie myślałem, że jesteś taki płytki a teraz wyjdź z mojego domu. - Harry miał dość spokojny głos. Zayn patrzył na niego jakoś dziwnie. - Co się patrzysz ? Żegnaj.
Zayn zrobił parę kroków w miejscu po czym odwrócił się na pięcie i wyszedł trzaskając drzwiami.
Weszłam do salonu. Pezz siedziała tempo patrząc w przestrzeń.
- Pezz ?
- Chcę iść spać, położyć się.
- To chodź zaprowadzę Cię do gościnnego. - Zaprowadziłam blondynkę do jednego z pokoi i wróciłam do Harrego. Zjedliśmy kolację i również udaliśmy się spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz